Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Usługuje mi pięćsetletni wampir. Żałosne.









Usługuje mi pięćsetletni wampir. Żałosne.

Minęły dwie godziny i dochodziła już północ, kiedy Alucard pojawił się w kuchni. W przestronnym pomieszczeniu paliła się lampka stojąca nieopodal okna. Przy stole nad filiżanką herbaty siedział Walter. Był tak zamyślony, że nie spostrzegł wampira. Raz po raz wzdychał i przymykał oczy. Alucard skierował się w jego stronę.
- Co ty tutaj robisz o tej porze Walterze? - zapytał podchodząc do jednego z krzeseł i opierając na nim ręce.
Lokaj mimowolnie się wzdrygnął, kiedy ujrzał przed sobą szeroki czerwony płaszcz. Okulary z pomarańczowymi szkłami odbijały refleksy świetlne.
- Wystraszyłeś mnie, Lordzie. - powiedział ledwodosłyszalnym szeptem. - Nie mogę zasnąć. Coś mnie gnębi, wydaje mi się, że...
- Martwisz się o Integral? - podniósł brwi ze zdziwienia. - Przecież sam mówiłeś, że to nic poważnego. Ściągnął kapelusz z szerokim rondem i położył go na stole, chwilę potem koło niego znalazły się okulary. Wampir odsunął krzesło i usiadł na przeciwko lokaja.
- Widzisz, nie o to chodzi. - Lokaj spojrzał w twarz wampirowi. - Dziś popołudniu dzwonił Sir Penwood.
- Ten tchórz z Okrągłego Stołu? - parsknął Alucard.
- Nazywaj go jak chcesz. Jestem ciekaw po co dzwonił. Nie zdążyłem zapytać Integral. Przez całe zamieszanie z tym omdleniem wyleciało mi to z głowy.
- Może będziemy mieli gości. - wysnuł przypuszczenie wampir.
- Najprawdopodobniej tak właśnie będzie. - Walter wstał od stołu i włożył filiżankę do zlewu. - Idę do siebie. - Zatrzymał się w pół kroku i obrócił na Alucarda. - Jadłeś coś? – zmrużył oczy podejrzliwie. - W południe narzekałeś na głód.
- Dziękuję, jadłem. - uśmiechnął się zębiaście i rozparł się z zadowoleniem na krześle. - I to taką porcję, że do jutrzejszej nocy na pewno mi wystarczy.- uśmiech mu się poszerzył.
- W końcu zmusiłeś się do AB? - lokaj niedowierzająco spojrzał na wampira.
Alucard wzruszył lekko ramionami i nic nie odpowiedział.
- Spróbuję porozmawiać o dostawach krwi jutro z Integral. - Lokaj skierował się do drzwi. - Przecież oboje dobrze wiemy, że tu nie chodzi o koszty. Są one nie wiele większe. Chodzi o sam fakt zrobienia ci na złość. - dokończył, mrugnął porozumiewawczo do wampira i opuścił kuchnię.

***
Integral gwałtownie przebudziła się ze snu w swoim wielkim łóżku na piętrze. Pościel lepiła się do niej z gorąca i czuła straszną suchość w ustach. Przekręciła się powoli na drugi bok chcąc spuścić nogi z łóżka i wstać do kuchni po wodę. Kątem oka zauważyła z niesmakiem, że wszystkie okna są dokładnie pozamykane.
- Chcą mnie tu udusić czy co? - warknęła.
Mimo wszystkich chęci poczuła, że nie da rady jednak wstać. Kilkudniowe bardzo skąpe posiłki i dzisiejsze wydarzenia spowodowały, że czuła się bardzo słabo. Spojrzała na ścienny zegar, było parę minut po północy.
- „Chce mi się pić.” - pomyślała i jeszcze raz spróbowała się podnieść. W tej samej chwili bezgłośnie opadła na poduszki. Kręciło jej się w głowie jak po butelce dobrego wina. Nie miała siły nawet dojść do intercomu, żeby wezwać Waltera. Z resztą lokaj pewnie juz dawno śpi, nie chciała go budzić w środku nocy. Mimowolnie pomyślała, że przecież Alucard mógłby jej pomóc.
- O nie, tylko nie ten wampir. Jeszcze jego mi tu trzeba. - zirytowana odrzuciła kołdrę na bok, z niesmakiem widząc, że jest ubrana w spodnie od garnituru i białą, niemożliwie wygniecioną koszulę. Nawet nie zadali sobie trudu, żeby ją przebrać w coś lżejszego. Ostatni raz spróbowała wstać z łóżka. Bez rezultatu. Osłabione mięśnie ramion nie były nawet w stanie podnieść jej do siadu. Naburmuszona, nie widząc innego wyjścia położyła się na wznak.
- Alucard. - powiedziała cicho, acz z wielką niechęcią.
Usłyszała znajomy szelest w rogu pokoju i po chwili na swoim ulubionym, niskim fotelu siedział wampir. Miał na sobie swój odwieczny garnitur i wielką czerwoną chustę zawiązaną starannie pod szyją. Gdzieś zapodział okulary i kapelusz. Zaplótł palce dłoni w białych rękawiczkach i spoglądał na nią przekornie.
- Witaj Mistrzu. - powiedział z tłumioną kpiną. - Czego sobie życzysz.
Integral mimowolnie się skrzywiła, kazała mu przecież nie przychodzić do siebie, aż do odwołania. W przybliżeniu miało to być kilka miesięcy spokoju. Minął dopiero jeden dzień, a ona już ustąpiła. Poczuła się głupio. Jeśli chodzi o tego wampira to nigdy nie potrafiła postawić dłużej na swoim.
- Otwórz okno i podaj mi wodę. - warknęła. Postanowiła nie wgłębiać się w żadną dłuższą rozmowę z tym podłym trupem.
Alucard wyprostował rękę w łokciu i długimi palcami wskazał okno, które posłusznie otwarło się na całą szerokość. Jedna z ciężkich zasłon z cichym szumem przesunęła się na bok. Do pokoju wpadł księżycowy blask. Chmury nareszcie ustąpiły z granatowego nieba. Na jutro zapowiadała się ładna pogoda. Integral westchnęła z ulgą. Jeszcze chwilę, a ugotowałaby się w zaduchu tego pokoju. Miała wielką ochotę zrzucić z siebie te przepocone ubrania i pójść się wykąpać. Nie miała na to jednak siły, a Alucarda za nic nie zamierzała prosić o pomoc. Wypomniałby jej to przez następne dziesięć lat.
Wampir tymczasem wstał z fotela i okrążył łóżko Integral stając przy jego lewym boku.
- Jeśli sobie życzysz Mistrzu. - uśmiechął się sakrastycznie. - To mogę Ci pomóc. - jego uśmiech rozszerzył się znacznie. Wampir właśnie pokazywał całe swoje bujnie rozwinięte uzębienie.
Integral skrzywiła się z niesmakiem. Znowu czytał jej w myślach. Nie miała nawet siły, żeby na niego nawrzeszczeć.
-Idź po tą wodę. - burknęła pod nosem i odwróciła głowę.
- Tak jest Mistrzu. - powiedział cicho wampir i zniknął.
Kobieta popatrzyła w miejsce, gdzie przed chwilą stał. Co za złośliwość losu, że był jedyną osobą, ktorą mogła poprosić o pomoc.
- Usługuje mi pięćsetletni wampir. Żałosne. - pomyślała gorzko i przymknęła oczy.
Alucard zjawił się w tej samej chwili dzierżąc w dłoni duży dzbanek z wodą i wysoką szklankę. Stanął przy zagłówku łóżka tuż przy głowie Integral. Nalał pełną szklankę przeźroczystej cieczy i podał kobiecie. Hellsing próbowała podnieść się na poduszkach, żeby się napić, jednak nie wychodziło jej to najlepiej. Alucard schylił się nad nią mimo jej słabego protestu, poprawił jej poduszki pod głową i chwytając ją pod ramiona uniósł trochę wyżej na posłaniu. Kątem oka zauważył nieznaczny rumieniec na twarzy swojego Mistrza. Nie mógł powstrzymać się od lekkiego pobłażliwego uśmieszku. Integral bez słowa chwyciła szklankę w dłonie i zaczęła łapczywie pić wodę. Po chwili wysuszyła całą szklankę i podała puste szkło wampirowi. Spojrzał na nią pytająco.
- Jeszcze?
- Nie dziękuję. - odparła chłodno. - Przystaw mi bliżej stolik do łóżka, żebym mogła sama sobie sięgnąć do dzbanka w razie potrzeby. - odwróciła wzrok od jego czerwonych tęczówek.
- Jak sobie życzysz Mistrzu.
Położył dzbanek na komodzie i podszedł no małej szafki nocnej. Schylił się i bez żadnego trudu podniósł masywny dębowy mebel. Przeniósł go zaraz obok łóżka Hellsing i postawił na nim dzbanek z wodą i szklankę. Spojrzał na nią pytająco.
- Coś jeszcze? - zapytał.
- Nie, dziękuję. Możesz odejść. - popatrzyła na niego wyniośle.
Alucard ukłonił się lekko i już chciał zniknąć, kiedy usłyszał cichy szept.
- W zasadzie jest coś jeszcze. - Integral spuściła wzrok na pościel.
- Słucham Mistrzu.
- Wyciągnij mi z szafy jakąś piżamę, proszę. - Powiedziała lekko zmieszana. Tak jak się spodziewała wampir rozszerzył usta w rozpustnym uśmiechu. Bez słowa podszedł do dużej dębowej szafy i otworzył drzwi. Spojrzał skonsternowany w jej głąb. Same zielone, paskudne garnitury. Stosy białych koszul i z dziesięć niebieskich chust. Nuda.
- Miałeś wyciągnąć piżamę a nie wgapiać się w moją garderobę. - Usłyszał za sobą zirytowany głos Integral.
- Gdzie trzymasz piżamy Mistrzu. - zapytał z nieznikającym wrednym uśmieszkiem.
- W szufladzie na dole. - odburknęła.
Alucard schylił się i otworzył wskazaną szufladę. W dwóch równych stosikach leżały poukładane koszulki nocne. Widać było perfekcyjną robotę Waltera.Wampir rozszerzył oczy ze zdumienia. Spodziewał się jakiejś workowatej grubej piżamy łudząco podobnej do gatnituru. A tu takie zaskoczenie.
-Ona nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. - pomyślał z rozbawieniem i odwrócił się od szafy.
- Którą chcesz ubrać Mistrzu? - parsknął cicho widąc jej konsternację.
-Pierwszą z brzegu. Obojętnie którą. - odpowiedziała cicho nie wiedząc czemu ciągle patrząc uparcie w pościel.
Alucard ponownie zanurkował w szufladzie i wyciągnął krótką czarną koszulkę na ramiączkach z połyskliwego materiału.
- Chcesz do tego bieliznę? - zapytał zadziornie patrząc wnikliwie na lekko zawstydzoną Integral. Na palcach prawej dłoni zwisała mu błyszcząca czarna szmatka.
- Obejdzie się. - odpowiedziała udając obojętność. - "Jeszcze tego brakowało, żeby grzebał mi w szafce z majtkami." - pomyślała zdenerwowana.
Alucard zamknął szafę i podszedł do łóżka podając kobiecie koszulkę. Kątem oka zauważyła, że lekko przesuwa palcem w rękawiczce po materiale. Z furią wyszarpnęła mu piżamkę.
- Won. - powiedziała z zaciśniętymi ustami. Patrząc prosto w bezczelne krwiste oczy.
- Dobranoc Mistrzu. - odparł ze spokojem wampir i rozwiał się tuż przed jej oczami.
Hellsing westchnęła cicho i z trudem uniosła się z poduszek. Niezdarnie zaczęła rozpinać guziki koszuli. Po dłuższej męczarni ze ściąganiem spodni ubrała się w lekką piżamę i przykryła się kołdrą. Po chwili zapadła w głęboki sen.


12/06/2007 09:38:33 [Powrót] Komentuj









xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Inti
brak www
data:
12/06/2007 16:03:26
IP: 122.30.245.254
Taak wiem... ;( Mialam pisac czesciej ;( Ale jakos nie mam ducha... Potrzebuje chyba solidnego kopa w tylek... Jak na razie to zajmuje sie tylko pisaniem z San na totala a reszte czasu przewalam czytajac albo siedzac na necie... Potrzebny jakis dopalacz... Zazdroszcze Ci weny ;)

Co do notki - Alucard jako osobisty lokaj to calkiem dobry pomysl XD Zeby sie tylko nie usmiechal tak wszystkowiedzaco i w sumie zapewne troche oblesni ;) W sumie dziwne, ze Walter nie pomyslal o otworzeniu okna w pokoju... Rzeczywiscie staruszek sie martwi... ;)




design - Dead Zone

.

Archiwum

2008
Luty
2007
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj



Czytam
Inti
Integral
Integral and her servant
Total A x I
Inte - Hellsing
Integral - Alucard