Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Chodziło o usunięcie pewnej niewygodnej nam osoby...









Chodziło o usunięcie pewnej niewygodnej nam osoby...

Witam!
Mam nadzieję, że notka się spodoba, bo strasznie się z nią męczyłam próbując zrobić z Królowej miłą starszą panią, która tak naprawdę ma drugie wręcz szatańskie oblicze :P Mam nadzieję, że mi się to choć trochę udało. Bardzo proszę o komentarze na ten temat!
Notka długa, bo jest decydująca w całym opowiadaniu i właściwie mówi co będzie się działo przez następne rozdziały. Moim skromnym zdaniem jest też jedną z lepszych :P
(pewnie co niektórzy zaraz mnie wyprowadzą z błędu XD)
Pozdrawiam wszystkich czytających.
Sayuri.

***
Ręka w śnieżnobiałej koronkowej rękawiczce nacisnęła klawisz wyłączający stojący nieopodal duży telewizor. Lekkim i powolnym gestem odłożyła pilot na filigranowy dębowy stoliczek i uniosła ozdobną filiżankę z logo najdroższego producenta porcelany w Wielkiej Brytanii.
- Co o tym myślisz, Duke? - zapytał miękki, przyjazny, kobiecy głos.
- Uważam, że wszystko idzie zgodnie z planem Wasza Wysokość. - odparł wysoki, chudy człowiek stojący za plecami damy. Uniósł dłoń i bezwiednie przeczesał rudawe włosy. - Zapewne pomyślała, że to jej sługa stoi za tym morderstwem.
- Która godzina?
- Kwadrans po ósmej Wasza Wysokość. Spotkanie planowane jest na południe.
- Dobrze, dziękuję Duke. Możesz odejść. - odparła kobieta nie wychylając się zza haftowanego oparcia fotela.
Mężczyzna ukłonił się lekko i skierował się do drzwi.
- Jeszcze jedno. - powiedziała Królowa. - Zadzwoń proszę do Sir Penwooda i powiedz mu, że chcę go widzieć za pół godziny w moim gabinecie. - Starsza kobieta uniosła się z gracją z siedzenia, wygładziła ledwo zauważalnie błękitną spódnicę idealnie skrojonej garsonki, stając na przeciwko swojego osobistego kamerdynera i uśmiechając się lekko.
- Oczywiście Wasza Wysokość. - Duke odwzajemnił uśmiech, ponownie się skłonił i cicho opuścił pokój. Kobieta otworzyła drugie drzwi i przeszła do olbrzymiego i bardzo bogatego gabinetu. Na środku pomieszczenia stało ogromnych rozmiarów dębowe biurko i przysadzisty skórzany fotel. Na lakierowanym szerokim blacie stał wysoki wazon wypełniony świeżo ściętymi kwiatami. Ich zapach rozchodził się po całym pomieszczeniu i miło drażnił nos. Ściany zdobione były licznymi freskami, w wysokich oknach wisiały gęsto tkane firany z atłasowymi zielonymi zasłonami. Podeszła do małego stolika stojącego przy oknie i nalała z kryształowej karafki trochę wody do grubej szklanki. Zamknęła złoconą zatyczkę i odwróciwszy się, usiadła w fotelu. Spokojnie czekała na wezwanego Sir Penwooda jeszcze raz analizując cały swój plan i usilnie szukając jakiejkolwiek luki, którą mogła przeoczyć. Bezskutecznie. Plan był tak idealny, że wprost nie mógł się nie udać. Mimo wszystko była spięta, na szali ważyła się jej reputacja i przyszłość jej rodu. Gdyby plan wyszedł na jaw wszyscy dowiedzieliby się, że ta miła, starsza i zawsze uśmiechnięta pani pozdrawiająca tłumy ma też ciemną stronę osobowości. Wiedzieliby, że pod ładną powłoką etykiety, miłego usposobienia i dobrotliwości czai się przebiegłość i moc pociągania za różne sznurki w państwie. Póki co nikt nie spodziewałby się jakiejkolwiek intrygi z jej strony. To też była jej karta atutowa. Nawet kobieta, przeciwko której mobilizowała teraz wszystkie siły nigdy nie pomyślałaby, że ona – Królowa może w tym maczać palce. Wizerunek miłej babci w ostatnich czasach bardzo jej się przydaje, nie chciała go teraz stracić. Dlatego też coraz częściej myślała o tym, że to ona najwięcej ryzykuje w razie niepowodzenia. Odetchnęła ciężko i zamknęła oczy. Musi się udać...
Parę minut później odezwało się ciche charakterystyczne pukanie. Zamyślona kobieta podniosła głowę.
- Słucham. - powiedziała jak zwykle miłym, wymodelowanym i wyuczonym tonem kobiety, która zawsze ma dla wszystkich czas i wszystkich kocha. Ciężkie drzwi uchyliły się nieznacznie. Stanął przed nią wyprostowany Duke.
- Wasza Wysokość. Przyjechał Sir Penwood. Czy mam go wpuścić? - usłyszała stonowany dobrze znany głos jej najwierniejszego pracownika i zarazem dobrego przyjaciela. Pokiwała głową, sprawnie udając miłe zaskoczenie. „Czy ten Penwood się nigdy nie nauczy, że angielski arystokrata nigdy się nie spóźnia, ale nigdy też nie przychodzi za wcześnie? Dobrze wychowany człowiek, który ma przed nazwiskiem tytuł Sir zawsze przychodzi punktualnie co do minuty. Nadgorliwy Penwood musiał być zawsze przed czasem, zupełnie jakby nie mógł się doczekać spotkania. Włazidupek.” – pomyślała z przekąsem, cały czas uśmiechając się przy tym dla niepoznaki.
- Tak, proszę. Niech wejdzie. - ponownie podniosła wzrok na kamerdynera. Ten otworzył szerzej drzwi i zaanonsował rzeczonego arystokratę, który wszedł po chwili chyląc się w ciągłych, bardzo niskich ukłonach. Królowa lekko się poirytowała na ten widok, jednak nie dała tego po sobie poznać. Była mistrzem kamuflażu w takich sytuacjach. Patrząc na nieporadnego mężczyznę zaczynała żałować, że do tej roli wybrała właśnie jego. Niestety zadecydowała tak wspólnie z całym Okrągłym Stołem. Teraz było już za późno, żeby cokolwiek zmieniać. Kończył im się czas na wykonanie planu. Skinęła na lokaja, żeby postawił na biurku przyniesioną ze sobą tacę z herbatą i filiżankami. Po chwili usłużny pracownik zniknął za drzwiami, a ona zwróciła się do wchodzącego.
- Witam serdecznie Sir Penwood. - powiedziała jowialnym i ciepłym tonem, jak gdyby witała się z najlepszym przyjacielem, albo długo niewidzianym wnukiem. To zawsze robi dobre wrażenie. Witany dupek zawsze uważa, że musi być dla niej kimś ważnym skoro wita go tak uprzejmie. Wiedziała, że informacje, których mu za chwilę udzieli spowodują jeszcze większą butę i pychę przybyłego. Dobrze, niech myśli, że jest pępkiem świata.
- Moje uniżenie Wasza Wysokość. - ponownie skłonił się mężczyzna trzymając w prawym ręku kapelusz i uśmiechając się szeroko.
- Cieszę się, że przybył Pan wcześniej, ponieważ niestety nie dysponuję dużym zasobem czasu. - odparła patrząc na niego uśmiechniętymi oczami i wskazując mu krzesło na przeciwko jej lakierowanego biurka. - „Akurat” – pomyślała w tym samym momencie. Penwood pośpiesznie usiadł na wskazanym miejscu i czekał w skupieniu na słowa Królowej. Miała wrażenie, że gdyby mógł, wskoczyłby jej na kolana i przyłożył ucho do jej ust, żeby nie uronić ani jednego słówka. Nie znosiła tego rodzaju ludzi. Fałszywcy, którzy w każdej chwili byli gotowi odwrócić się od każdego, jeśli wiatr pachnący pieniędzmi i władzą powiał gdzieś indziej. Nieśpiesząc się poprawiła lewą rękawiczkę i spojrzała na niego z udawaną sympatią. Czasem bycie władcą kraju męczyło ją niepomiernie. Na przykład w tej chwili interesy i układy nie pozwalały jej na upust prawdziwych uczuć co do tego nadętego arystokraty. Przez wszystkie lata swojego panowania nauczyła się tak zręcznie manipulować ludźmi, że nie musiała nawet się wysilać żeby udawać przyjaźnie nastawioną, podczas gdy krew gotowała jej się w żyłach ze złości.
- Jak Pan się zapewne orientuje w tamtym tygodniu odbyło się posiedzenie Okrągłego Stołu, na którym, jak się nieszczęśliwie złożyło, był Pan nieobecny.- zamilkła na chwilę patrząc na jego reakcję. Był nieobecny, ponieważ w porozumieniu z pozostałymi członkami wysłała go na „arcyważną” delegację zagraniczną. Arystokrata pobladł nieznacznie i wpatrywał się wyczekująco w twarz kobiety.
- Tak, byłem nieobecny z powodu tego wyjazdu...
- Och, ależ Pan mnie źle zrozumiał. Oczywiście nie winię Pana za to. - przerwała mu i uśmiechnęła się miło. - Przecież to była zaplanowana odgórna delegacja. Niemniej jednak na tym zebraniu zostało ustalonych kilka spraw, o których chciałabym Pana poinformować, aby był Pan na bieżąco. - Przerwała na chwilę czekając aż Penwood przestanie zamaszyście mieszać herbatę w filiżance. Nie mogła uwierzyć, że ten prostak może mieć Sir przed nazwiskiem. - A więc. - podjęła, gdy skończył. - Został zatwierdzony pewien proceder, którego stał się Pan istotną częścią. - mężczyzna nie odzywał się ani słowem patrzył jak urzeczony na Królową i domyślał się co dalej powie. - Jak Pan zapewne pamięta, niecały rok temu zostało zwołane tajne posiedzenie, które tak samo jak to zeszłotygodniowe odbyło się bez udziału Sir Integral Wingates Hellsing. Czy pamięta Pan może o czym była na nim mowa? - podniosła lekko brwi i spojrzała na niego zachęcająco. Lekko pokiwał głową. Jak mógłby zapomnieć. Wtedy po raz pierwszy przeszło mu przez myśl, że wymarzone stanowisko nie jest takie nieosiągalne jak mu się wydawało. Obudziła się w nim nadzieja na najbardziej prestiżową pozarządową posadę w kraju. Nabrał w płuca powietrza tak obficie, jakby miał zamiar dużo mówić. W rzeczywistości wypowiedział zaledwie jedno zdanie.
- Chodziło o usunięcie pewnej niewygodnej nam osoby z ważnego w kraju stanowiska, aby wspomóc Waszą Wysokość i zapewnić jej większy wpływ na działanie konkretnej organizacji. Organizacji Hellsing.
- Otóż to. - skinęła mu z udanym zadowoleniem. - „Jasne, że o tym nie zapomniał, już widzę jak mu się świecą pazernie te świńskie oczka.” - pomyślała z przekąsem. - Z dniem dzisiejszym – kontynuowała - postanowiliśmy wprowadzić ten stan rzeczy w życie. Oczywiście nie od razu. Dziś w południe jest zebranie Okrągłego Stołu, na którym operacja zostanie rozpoczęta. Sir Penwood... - przerwała na chwilę, nabierając tchu i przyjmując pozę bardzo zatroskanej losem kraju staruszki. - Nie będę Pana oszukiwać. Powiem wprost. Ja oraz wszyscy członkowie Okrągłego Stołu planujemy pozbawić Sir Hellsing piastowanego przez nią stanowiska dla dobra całego kraju. Jest mi z tym bardzo ciężko. Osobiście bardzo lubię Sir Integral, uważam, że jest wspaniałą kobietą. Jednak tego, do czego dopuszcza się ona w ostatnich czasach nie mogę dłużej lekceważyć. - westchnęła jak gdyby zwolnienie Hellsing dotknęło także jej osobiście. - Niestety jak Pan wie na moje decyzje ma wpływ wiele osób, a ja nie mogę ich sądów lekceważyć. Chcąc nie chcąc muszę zdecydować się na ten krok. Chciałabym znać Pana stanowisko w tej sprawie. - zakończyła na pozór bezradnie i patrzyła jak ten chuderlawy człowieczek zaczyna zamieniać się na jej oczach w hienę, która zrobi wszystko, żeby zdobyć trochę padliny.
- Wasza Wysokość, powiem otwarcie. Uważam, że Sir Hellsing nie jest najlepszą osobą na tym stanowisku. - odpowiedział może trochę zbyt entuzjastycznie i oblizał wargi. Miał ochotę spytać kto w zamian za nią zasiądzie w przestronnym gabinecie piękniej rezydencji, jednak powstrzymał się i czekał na odpowiedź.- Jest osoba niekompetentną i niezdyscyplinowaną, wydaje mi się, że powinna zostać zastąpiona. - dodał i popił nerwowo łyk herbaty.
- A więc Pan też. - udała zrezygnowanie. - Zapewne mają Panowie wszyscy rację. Dlatego nie pozostaje mi nic innego jak tego dokonać. O tym kto zasiądzie na miejscu Sir Hellsing też już zadecydowaliśmy. Okrągły Stół wysunął propozycję iż to Pan jest odpowiednim kandydatem, do przejęcia władzy w rezydencji. - lekko pokręciła głową jak gdyby całkowicie zgadzała się z tą opinią. - Jednak pozwoli Pan, że przedstawię Panu kilka zmian jakie zajdą na tym stanowisku. Mam nadzieję, że widzi Pan doskonale, iż władza jest tam zbyt rozległa i trzeba ją ukrócić. - z przyjemnością obserwowała jak różowa facjata gościa stopniowo blednie. - Powinien Pan wiedzieć, że zakres Pańskiej władzy będzie znacznie bardziej ograniczony niż Sir Integral. Cała organizacja będzie od tego momentu podległa bezpośrednio mnie. Ode mnie będą wychodziły także odgórne nakazy, które będzie musiał Pan wykonywać. Dowództwo nad oddziałami i pracownikami powierzam Panu, jednak co jakiś czas będę kontrolowała jakość Pańskiego zarządzania. Oczywiście proszę pamiętać, że na tą decyzję wpłynęli także członkowie Okrągłego Stołu i to nie jest moja osobista wola. Niestety muszę współpracować zgodnie z prawem z innymi organami,a moje decyzje nie mogą wypływać z dobroci serca, tylko z odgórnych ustaleń. - zrobiła zatroskaną minę, jak gdyby chciała krzyknąć, że wszyscy są źli tylko ona jest dobra. - Mam nadzieję, że mimo to przyjmie Pan nominację na to stanowisko?
Sir Penwood pokręcił tylko głową na znak, że rozumie. Jego wielki zapał zmalał na wieść, że będzie podległy Dworowi Królewskiemu. Zaraz jednak się rozchmurzył, bycie pod nadzorem Jej Wysokości było porównywalne do nadzoru starej staruszki robiącej na drutach. Kobietka siedząca przed nim była całkowicie nieszkodliwa, a jej kontrolę pewnie będzie można łatwo zbyć głupim podlizywaniem się. Nie wiedział, że to nie on ustawia pionki na szachownicy i to nie on zastawia sidła. One zostały juz dawno zastawione właśnie przez tą niepozorną przemiłą staruszkę. Nieświadomy Penwood lekko się uśmiechnął. „Taka kuratela, to nie kuratela.” – pomyślał zadowolony.
- Od tej pory – ciągnęła dalej Królowa. - Organizacja Hellsing przestaje być niezależną prywatną instytucją współpracującą z Dworem Królewskim. Teraz staje się ona częścią podległą Dworowi i jemu posłuszna. Czy ma Pan jakieś pytania, na które miałabym odpowiedzieć? - zapytała uśmiechając się łagodnie i licząc właściwie na to, że Penwood nie będzie miał żadnych pytań. Zależało jej na czasie.
- Tak, Wasza Wysokość, ośmielę się zadać jedno pytanie. Jak Wasza Wysokość zamierza przejąć Organizację? Wszyscy przecież wiemy, że Sir Hellsing jest nieugięta, nie zgodzi się na żadne ustępstwa, a wśród swoich popleczników ma przecież tego wampira...
- Sir Penwood proszę pamiętać, że tak naprawdę to nie ja przejmuję tą Organizację. Oczywiście tak będzie to brzmiało oficjalnie, ale w rzeczywistości to inni pociągają za sznurki w tym układzie. Ja tylko musiałam się zgodzić na postanowienia większości.- zaśmiała się w duchu, cały ten plan to był głównie jej pomysł, ale on nie musiał o tym wiedzieć. Patrzyła jak arystokrata spojrzał na nią współczująco. Pewnie wierzył, że jest tylko biedną starszą panią, która została wciągnięta w aferę z racji swojego stanowiska.- Spodziewałam się tego pytania. - westchnęła. - A więc Sir Penwood. Teraz to co powiem ma pozostać w ścisłej tajemnicy pomiędzy mną, a Panem. Wytłumaczę Panu pokrótce na czym polega ten cały plan. Dodam tylko, że był on długo opracowywany i nie chcemy, żeby w jakikolwiek sposób mógł ponieść porażkę. Za dużo by nas to wszystkich kosztowało.
- Oczywiście. - odparł gorliwie arystokrata. - Wasza Wysokość może mi zaufać.
- Świetnie. - uśmiechnęła się po matczynemu. - Zapewne słyszał Pan o morderstwie dokonanym wczorajszego ranka na Baker Street. Zginęła młoda dziewczyna. - Mężczyzna pokiwał głową. - Wie Pan doskonale, że rysopis mordercy idealnie pasuje do sługi Sir Hellsing. Toteż zostanie on oskarżony o popełnienie tego czynu. Do tego dochodzi dokumentne zniszczenie zachodniego Londynu podczas walki rzekomego Alucarda z tym drugim wampirem znanym jako Incognito nie tak dawno temu. Przyzna Pan, że są to wystarczające powody aby oskarżyć Sir Integral Hellsing o niekompetencję i nieodpowiedzialność zagrażającą wszystkim obywatelom Zjednoczonego Królestwa. Tak przynajmniej twierdzą członkowie Okrągłego Stołu, którzy postanowili odsunąć ją od władzy. Jej wampirzy pomocnik chodzi samopas po mieście i zabija ludzi. To mocny zarzut. Początkowo ustalono, że Sir Hellsing musi definitywnie zrezygnować ze stanowiska, ale mi udało się wymóc na zebranych jeszcze drugie wyjście. - przez chwilę zastanawiała się, czy połknie to wytłumaczenie. Czy uwierzy, że sama mogłaby przekonać członków o zmianie decyzji, czy nie przyjdzie mu do głowy, że wszystko co mu powiedziała jest tylko i wyłącznie jej decyzją. - Damy jej więc wybór, jako że jej ojciec oraz ona sama przez długi czas bronili interesów Wielkiej Brytanii. Do wyboru dostanie dwie możliwości. Albo zgodzi się na podział Organizacji pomiędzy udziałowców, przy czym dostanie połowiczną ilość akcji, a my zadbamy, żeby Pan dostał drugą połowę, albo całkowicie ustąpi ze stanowiska. - zakończyła i upiła malutki łyk herbaty.
- Wasza Wysokość, mam pewne wątpliwości, czy Organizację prywatną można zamienić na spółkę akcyjną i sprzedać udziałowcom prywatną posiadłość...
- Oczywiście, że nie będzie to czysta spółka akcyjna, to niemożliwe. - spojrzała na niego niby przyjaźnie. Ukradkiem spojrzała na zegar ścienny za jego plecami. Miała jeszcze dość dużo czasu, ale chciała się go już pozbyć. Działał jej na nerwy. - Ale istnieje pewien przepis prawny, który tyczy się specjalnych przypadków. Zawarto w nim punkt, który daje możliwość panującemu władcy wydziedziczenie poddanego, jeśli rażąco i świadomie sprzeniewierza się Koronie. A to Miss Hellsing już według rycerzy Okrągłego Stołu uczyniła. Dlatego zostałam wciągnięta w ten cały plan. Tylko ja mogę ją wydziedziczyć w ten sposób z rodzinnego majątku. Wtedy w pewnym sensie stanę się jego właścicielem i wystawię na drodze przetargu do wykupu jako udział w Skarbie Państwa. Podejrzewam, że gdy usłyszy, że od tej pory ma dzielić się z Panem obowiązkami i na dodatek własną rezydencją, a także, że będzie bezpośrednio podlegać moim rozkazom sama ustąpi ze stanowiska i nie będzie sprawiać problemów. To bardzo rozsądna kobieta. Oczywiście przewidujemy także opcję, kiedy Sir Hellsing będzie chciała walczyć o swoje. Jednak mamy pewnego asa w rękawie, którego będziemy musieli wtedy wykorzystać. Niestety też za namową rycerzy Okrągłego Stołu. Ten „as” pomoże nam wygrać to starcie.
- Czy mogę zadać jeszcze jedno pytanie Wasza Wysokość? - Kobieta pokiwała głową, dziwiła się, że nadal jest taka cierpliwa. - Wasza Wysokość raczyła stwierdzić, że morderstwo na Baker Street zostało dokonane przez kogoś odpowiadającego rysopisowi wampira Miss Hellsing. Czy mam rozumieć, że to nie był on?
- Mój drogi Sir Penwood. - powiedziała przesłodzonym tonem uśmiechając się przy tym szeroko. Zaczynała się nudzić tymi ciągłymi pytaniami. - Czy myślał Pan, że cały Dwór Królewski Wielkiej Brytanii jest tak naiwny i nieodpowiedzialny, że sto lat temu bez przeszkód pozwolił na istnienie Organizacji niepodległej Koronie, która w podziemiach trzyma starego i śmiertelnie niebezpiecznego wampira? Czy nie wydaje się Panu, że ówcześnie zarządzający Organizacją Sir Hellsing musiał coś obiecać, albo dać coś w zamian panującemu, alby miał on pewnego rodzaju zabezpieczenie? - popatrzyła na niego zarazem pytająco jak i zachęcająco. Nie liczyła jednak na odpowiedź. Po prostu musiała dalej grać swoją rolę. - Przecież gdyby któryś z Hellsingów bardziej ukochał własną potęgę nad dobro Anglii mógłby wyzwolić tą bestię z okowów i zniszczyć nas doszczętnie w ciągu jednego dnia. Nie wydaje się Panu, że to byłoby bardzo nierozsądne? - spojrzała na niego spod półprzymkniętych powiek. Penwoodowi wydało się to miłe i żartobliwe, zrobiło mu się przy okazji głupio. Nigdy by na to nie wpadł, że takie porozumienie między Organizacją, a Dworem mogło zostać zawarte, a przecież teraz kiedy Królowa mu o tym powiedziała wydaje mu sie to logiczne i nieuniknione. - Sir Penwood Monarchia Angielska od zawsze była potęgą między innymi dzięki licznym potajemnym sojuszom, o których światu się nawet nie śniło. Żaden, podkreślam, żaden monarcha na tronie angielskim nie dopuściłby, aby jakakolwiek organizacja, tym bardziej pozarządowa miała możliwość działania na własną rękę. - zaplotła zgrabne palce w rękawiczkach na stole i wpatrywała się z pozoru niewinnie w osłupiałego arystokratę.
- Wasza Wysokość. To w takim razie dlaczego przez ten cały czas nie wykorzystano tego „asa” i pozwalano na tak swobodne działanie Sir Hellsing?
- Ja na to nie chciałam pozwolić. Uważam, że każdy może popełnić błąd, a poza tym pamiętam, że ojciec Sir Hellsing był bardzo dobrym dowódcą. Przez wzgląd na to i na samą Integral odmawiałam użycia naszej tajnej broni. - „W rzeczywistości członkowie Okrągłego Stołu do niedawna nie mieli nawet pojęcia o tym, że MÓJ „as” istnieje. Teraz stało się to jawne za sprawą Sir McArthura, który był jej głównym poplecznikiem w tej sprawie. Ale tego nie powinien wiedzieć. Przecież mam być niewinna.” - pomyślała z przekąsem.
- Nie można odmówić Miss Integral tego, że mimo wszystko wiele zrobiła dobrego dla naszego kraju. Walczyła usilnie z siłami zła, które zagrażały naszym mieszkańcom, jednak z drugiej strony robiła to zawsze przy pomocy wysokich kosztów, a czasami nawet wbrew prawu i co najgorsze wbrew Okrągłemu Stołowi, a przez to także mnie. I to dlatego zostanie usunięta, a nie dlatego, że nie potrafiła dobrze wykonać swojej pracy. „As” nie został wykorzystany wcześniej także dlatego, że jego działanie raz rozpoczęte jest niemożliwe do zatrzymania. Ja ciągle miałam nadzieję, że nie zajdzie potrzeba jego użycia, a kiedy Okrągły Stół przekonał mnie, że jest to nieuniknione czekaliśmy na odpowiedni moment, który właśnie teraz nadszedł. Wczoraj rano pierwszy raz został wykorzystany na Baker Street.
- Czy mogę być tak śmiały i zapytać kim lub czym jest ten „as”? - Penwood przełknął ślinę przez suche gardło, spodziewał się co usłyszy. Starsza kobieta widać się nie śpieszyła, bo nie przerwała mu i nie odpowiedziała od razu.
- To wampir. - odparła Królowa jakby to było coś najnormalniejszego na świecie i uśmiechnęła się jak gdyby właśnie powiedziała, że ładna dzisiaj pogoda. - Żaden z pracowników Rządu, Dworu Królewskiego, sama Miss Hellsing, a nawet Alucard nie mają pojęcia o jego istnieniu. Do tej informacji dopuszczeni byli tylko członkowie Okrągłego Stołu a i to od bardzo niedawna. Przez cały czas wiedziałam o nim tylko ja. Milczenie było bezpieczniejsze. - miała ochotę wybuchnąć spontanicznym i niepohamowanym śmiechem widząc jego przejętą twarz. Dowiedział się jako ostatni z nich wszystkich. Ubodła jego wygórowane ego. Popatrzyła na niego z ukrytym politowaniem w oczach.
- I to jest właśnie ta cudowna zdolność naszych monarchów do zawierania doskonałych sojuszy. - kontynuowała wyjaśnienia. - Organizacja Hellsing powstała na zasadzie, że Korona Angielska będzie dysponowała podobnym potworem jakimi dysponują Hellsingowie. Podczas prac nad powstaniem Alucarda powstał jego pewnego rodzaju brat, który dorównuje mu jako jedyny potęgą. Cały czas był ukryty daleko stąd, aby sługa Integral nie wyczuł jego potężnej aury. Tak samo potężnej jak jego sama. Wczoraj rano kiedy wykonał swoją pracę we wschodnim Londynie został z powrotem odesłany w to samo miejsce, tak aby nie można było wykluczyć winy Alucarda za to zabójstwo. Jednak członkowie Okrągłego Stołu nie są pewni co do tego, czy sługa Sir Integral mimo wszystko nie zauważy, że coś jest nie tak i że został wrobiony, dlatego kończy nam się czas na wykonanie całej operacji. Według członków trzeba załatwić wszystko dzisiejszego dnia tak, aby już wieczorem Alucard oskarżony za zamordowanie nastolatki został zapieczętowany w celi, z której nie uda mu się wydostać. Widzi Pan i w ten właśnie sposób przez te wszystkie lata Anglia była cały czas zabezpieczona w razie, gdyby któryś z przywódców Hellsinga nagle postanowił zerwać sojusz z Państwem. Jednak ja osobiście miałam nadzieję, że ten pakt zostanie na zawsze tylko na papierze i nie będzie potrzeby go wykorzystywać. Widać los chciał inaczej. - „ Akurat! Tylko czekałam, żeby w końcu wprowadzić go w życie.” - dodała do siebie w myślach.
- Niewiarygodne. - westchnął Penwood, był trochę przerażony faktem, że Okrągły Stół złożony z szeroko cenionych polityków i zarazem arystokratów zlecił zabicie niewinnej osoby do realizacji własnych celów. - Ale w takim razie nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Przecież Sir Hellsing, który podpisał ten sojusz z monarchą był przodkiem Integral. Jedna rodzina, jedna krew. Logiczne jest, że w rodzinie taki sojusz musiał zostać wyjawiony. To niepojęte, aby członek rodu zataił cos takiego przed swoimi następcami. Każdy na jego miejscu powiedziałby o tym, aby uprzedzić swoich potomków. - popatrzył na popijającą herbatę królową Elżbietę. Miała przez chwilę dziwnie nieobecny wyraz twarzy.
- Racja. To nielogiczne. - odstawiła z gracją filiżankę na zdobiony biały spodeczek. - Sir Hellsing był związany obietnicą, jednak nikt nie łudził się co do jej dotrzymania, nawet najbardziej honorowy arystokrata złamie przysięgę daną monarsze, aby pomóc swojej rodzinie. Dlatego podejrzewam, że przodek Miss Hellsing z pewnością gdzieś tą informację przemycił. Na pewno jednak nie przekazał jej słownie nikomu z następców, bo wtedy dotarłoby to do Integral. Natomiast jest wiadome, że każdy z Hellsingów prowadził dziennik. Podejrzewam, że w którymś z nich może być nienapomknięte, że w wyniku eksperymentów powstał nie jeden, ale dwa wampiry. Z tego co jednak widać Miss Hellsing nie zadała sobie trudu, aby przeczytać dzienniki, albo zrobiła to pobieżnie, gdyby to zrobiła już dawno wymyśliłaby sposób, aby zlikwidować zagrożenie, bo przecież oboje wiemy, że uważa się za kogoś lepszego od Pana, całego Okrągłego Stołu, a nawet ode mnie. - uśmiechnęła się słodko. - Dlatego trzeba zrealizować plan zanim ona postanowi nagle dowiedzieć się czegoś o początkach prowadzenia jej Organizacji. Dlatego wszyscy zaczynamy się spieszyć. Mam nadzieję, że wszystko jest już dla Pana jasne? - zakończyła miłym głosem. W rzeczywistości była juz mocno znużona. Wertowała tą rozmowę w głowie tysiące razy wymyślając steki bzdur na wypadek gdyby chciał zapytać o wiele więcej rzeczy. Jednak teraz widziała, że niepotrzebnie aż tak mocno ustalali z Okrągłym Stołem co dzisiaj powie. Penwooda najbardziej interesowało ile pieniędzy dostanie za objęcie stanowiska, resztę wolał znać raczej pobieżnie. Nigdy nie lubiła urządzać długich wyjaśnień, raczej wolała aby to jej przedstawiano całą sytuację, jak na talerzu. Przywykła do tego.
- Tak oczywiście, przepraszam jeśli nadużyłem cierpliwości Wasza Wysokość. A więc plan zostanie wprowadzony dzisiaj. Rozumiem, że w południe na posiedzeniu Okrągłego Stołu Sir Hellsing zostanie powiadomiona o wydziedziczeniu i od jej decyzji będą zależały nasze dalsze poczynania. Gdyby zechciała mimo wszystko walczyć, to zostanie wysłany „as”. A czy wiadomo na czym to będzie konkretnie polegać? - podniósł wysoko brwi i popatrzył na kobietę.
- Oczywiście, że tak. Wszystko jest zaplanowane. Przewidzieliśmy każdą ewentualność. Tych informacji jednak póki co Panu nie ujawnię, ponieważ sama do końca ich nie znam. Ciągle liczymy na to, że Miss Hellsing podda się i nie będzie trzeba dopuszczać do walki wampirów. Gdy stanie się inaczej zostanie zwołane zebranie, na którym wszystkiego się Pan dowie. - popatrzyła na niego jak gdyby chciała go przeprosić, że nie odpowie na pytanie. Arystokrata natychmiast się zaczerwienił widząc iż nadużywa gościnności Monarchini i energicznie zaprzeczył głową na znak, że nie musi wiedzieć. Poczeka, najważniejsze, że duży skórzany fotel na pierwszym pietrze będzie od tej pory należał do niego.
- A teraz Pana przepraszam, muszę się przygotować do wizyty Premiera. Oprócz tego całego zamieszania muszę zajmować się także innymi ważnymi dla kraju sprawami.- wygięła wargi w przesłodzonym uśmiechu i podniosła się z siedzenia.
- Och, ależ oczywiście. - zmieszany Penwood wstał szybko z krzesła. - Proszę wybaczyć Wasza Wysokość, że zabrałem tyle czasu. - Skłonił się nisko i stojąc przed biurkiem patrzył jak niska kobieta podnosi się z fotela, delikatnie poprawia materiał spódnicy i cicho opuszczając pokój przeciwległymi drzwiami ostatni raz się do niego sympatycznie uśmiecha. Gdy zamknęły się za nią drzwi sam odwrócił się i pośpiesznie opuścił gabinet. W jego głowie kłębiło się milion myśli i tyle samo pytań, które jeszcze chciałby zadać Królowej. Roznosiła go radość. W końcu dostanie to, czego tak długo pragnął. Będzie zarządzał wieloma oddziałami żołnierzy podległych jego rozkazom, będzie planował przebieg akcji i dowodził wielką kwaterą. Jego sny o potędze się urzeczywistniły. Nie obchodziło go to, że będzie miał nad sobą zwierzchnictwo Monarchini. Najważniejsze, że pozbędzie się raz na zawsze tej pyskatej Hellsing i sam obejmie dowodzenie nad tym, co go naprawdę interesuje.


***
Elżbieta z ulgą zamknęła za sobą masywne ciężkie drzwi i przeszła do dużego salonu wyposażonego w dębowe meble ze złotymi zdobieniami. Z westchnieniem usiadła w miękkim fotelu i nacisnęła guzik intercomu. Chwilę później pojawił się jej kamerdyner jak zwykle gotowy do spełnienia wszelkich życzeń swojej Pani.
- Och Duke! - popatrzyła na niego. - Nawet nie wiesz jak ja się muszę namęczyć, żeby pozbyć się tej szczeniary z Państwa. Dobrze, że chociaż ciebie nie muszę ciągle okłamywać, to byłoby naprawdę męczące. - uśmiechnęła się do niego tym razem naturalnym i prostym uśmiechem. Takim jakiego Penwood nie mógł zobaczyć przez cały czas trwania ich rozmowy. Rudawy lokaj odwzajemnił uśmiech.
- Czy mogę w czymś służyć Waszej Wysokości?
- Tak. Przynieś mi stamtąd telefon. - wskazała małym palcem na stojący pod przeciwległą ścianą mały lakierowany stolik z haftowaną serwetą. Na serwecie stał, charakteryzowany na dziewiętnastowieczny styl, telefon. - I poproszę kieliszek czekoladowego likieru.
- Oczywiście Wasza Wysokość. - Lokaj skłonił się nisko i wyszedł z pokoju wcześniej podając Monarchini telefon. Gdy za Dukiem zamknęły się drzwi, spojrzała na zegarek. Dochodziło wpół do dziesiątej. Oczekiwała na połączenie z Sir McArthurem. Na chwilę przymknęła oczy i jeszcze raz analizowała wszystkie poczynione przez siebie kroki. Nagle z zamyślenia wyrwał ją głośny sygnał. Podniosła się w fotelu, na zegarze wybiła dokładnie 9:30.
- „ To jest prawdziwy gentleman. Zawsze punktualny.” - pomyślała zadowolona. Podniosła słuchawkę i zezwoliła telefonistce na przełączenie członka Okrągłego Stołu na prywatną strzeżoną linię. Po chwili usłyszała niski, dystyngowany głos rozmówcy.
- Mówi Sir McArthur. Moje uniżenie Wasza Wysokość.
- Witam Pana. - odpowiedziała bez zbędnych ceremonii. W końcu to tylko telefon od wspólnika. Strategicznego wspólnika.
- Czy rozmowa przebiegła spokojnie?
- Nie narzekam. Udało mi się poprowadzić wszystko po naszej myśli.
- Czy uwierzył w to, że cała ta operacja to zasługa nas, czyli Okrągłego Stołu i ze Wasza Wysokość miała z tym mało wspólnego? - zapytał z lekką obawą w głosie.
- Proszę się nie martwić. Ja jestem tutaj najniewinniejszą osobą. - powiedziała z sarkazmem.
- Znakomicie.
- Tak. - uśmiechnęła się. Co jak co, ale to potrafiła robić doskonale. - On uważa, że jestem tylko niczego nieświadomą starszą panią, która musiała zgodzić się na żądania Okrągłego Stołu, gdyż nie miała innego wyjścia. Dodałam, że jestem bardzo nieszczęśliwa z takiego obrotu sprawy, gdyż bardzo cenię sobie Miss Hellsing i nie chcę jej krzywdy.- usłyszała cichy śmiech po drugiej stronie słuchawki. - Ale z drugiej strony Rycerze Okrągłego Stołu to bardzo przecież bardzo mądrzy ludzie i zdałam się na ich opinię. Jest Pan jednak pewien, że nie zaszkodzi to Panom?
- Jestem przekonany, ponieważ nie tak dawno żalił mi sie po zebraniu, że bardzo by chciał, żeby ktoś z nas pomógł mu przekonać Waszą Wysokość o konieczności zmiany osoby na stanowisku głównodowodzącego kwaterą Hellsing i zarazem, żeby wstawić się za jego kandydaturą.
- Czyli zakłada Pan, że jest to tylko mały niegroźny pionek, którego po wykonaniu naszego planu będzie można bez problemu usunąć z funkcji?
- Ręczę za to swoją głową. Dlatego też od początku wykluczyliśmy go z prawdziwych obrad na temat akcji. Za dużo chciałby zagarnąć dla siebie. Poza tym nie wiadomo co zrobiłby w obliczu władzy, nie chcielibyśmy aby wizerunek Waszej Wysokości ucierpiał, a on jako jedyny mógł budzić wątpliwości co do lojalności wobec Dworu Królewskiego.
- Bardzo jestem zadowolona, że pomyślał Pan o wszystkim. Nie chciałbym aby reputacja mojego rodu ucierpiała podczas wykonywania tej operacji.
- Czy Wasza Wysokość powiedziała mu o naszym „asie” do wykorzystania?
- Powiedziałam, ale tyle ile trzeba. Nie ma pojęcia co zamierzamy z nim zrobić ani jak wykorzystać. Oznajmiłam mu, że nie wiem co właściwie zostało zaplanowane i że sama dopiero sie o tym dowiem. Powiedziałam mu jedynie prawdę o tym w jaki sposób Dwór Królewski wszedł w posiadanie wampira i że takie informacje mogą być zawarte także w dziennikach rodziny Hellsing. Więcej wiedzieć nie powinien. Mam wrażenie, że i tak jest za głupi, żeby to w jakiś sposób wykorzystać. - spojrzała w stronę drzwi do pokoju. Gdzie się podział Duke z tym likierem?
- Wasza Wysokość ma rację. To było dobre posunięcie. Z pozoru cały plan to ma być nasz pomysł. Czy wie o tym jakie możliwości przewidzieliśmy poza wykorzystaniem wampira do usunięcia jej z kraju?
- Tak powiedziałam o sprzedaży jej nieruchomości jako wkładu do spółki akcyjnej na drodze przetargu udziałowcom lub to, że liczymy na jej poddanie się bez walki. Jest Pan niezastąpiony Sir McArthur. Dobrze, że znalazł Pan ten kruczek prawny, który pozwoli nam na zabranie jej rezydencji wraz z całym przyległym terenem. Zastanawiam się tylko jak ona na to zareaguje.
- Czy Penwood zdaje sobie sprawę z tego kto zlecił dzisiejsze morderstwo na Baker Street?
- Oczywiście, że nie, jak mówiłam on uważa mnie za nieszkodliwą staruszkę, która robi wnukom konfitury na zimę. Myśli, że to członkowie Okrągłego Stołu tak zdecydowali. Ale o tym nikomu raczej nie powie prawda? Przecież sam jest jego członkiem.
- Oczywiście. Z resztą jest człowiekiem, który mógłby posunąć się do gorszych czynów, jeśli ktoś obiecałby mu za to wysoki profit. Czy Wasza Wysokość zamierza wykorzystać wampira zaraz po zebraniu Okrągłego Stołu?
- Wydaje mi się, że nie możemy dać jej zbyt dużo czasu do namysłu, bo zdąży zmobilizować jakieś siły, albo znaleźć coś co uniemożliwi nam dalsze działanie. Damy jej parę godzin, po tym czasie wyślę wampira.
- Słusznie. Ona jest nieprzewidywalna. Nie wiadomo co jej przyjdzie do głowy, gdy usłyszy o utracie stanowiska.
- Jeszcze jedno Sir McArthur, czy jest Pan zupełnie pewny, że poza mną i dwunastoma członkami Okrągłego Stołu NIKT nie wie o tym co się szykuje?
- Jestem tego całkowicie pewny. Zachowaliśmy wszelkie środki ostrożności. Nie wykonywaliśmy żadnych telefonów z publicznych linii telefonicznych, wśród nas nie ma ani jednego człowieka, który nie chciałby pozbawienia Sir Hellsing jej stanowiska. Wszyscy jesteśmy bardzo lojalni i zdecydowanie na uczynienie tego dla dobra całego naszego kraju. Jedyny, kto swoją bezmyślnością mógł nam zagrażać jest powiadomiony trochę w przeinaczony sposób o całym działaniu Penwood i Wasza Wysokość zapewniła mu na jakiś czas stanowisko, które zamknie mu usta. Wydaje mi się, że nie ma możliwości, aby cokolwiek wyszło na jaw. Sprowadzeniem wampira zajmuje się sama Wasza Wysokość, więc na pewno jest to zorganizowane bardzo bezpiecznie, nieprawdaż?
- Tak oczywiście. Zadbałam o wszystko z najmniejszymi szczegółami. Z resztą żadnego transportu nie będzie, on sam zjawi się, gdy będzie taka potrzeba. Z mojej strony nie ma mowy o jakimkolwiek błędzie.
- W takim razie proszę być spokojną Wasza Wysokość. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
- Czyli mam rozumieć, że żadne inne osoby nie zostaną w to wciągnięte, a Sir Penwood zostanie nieświadomy?
- Oczywiście. Proszę mi zaufać. Działamy dla dobra kraju i dla dobra Waszej Wysokości. My również pragniemy, aby Organizacja Hellsing w końcu znalazła się pod zarządem Dworu Królewskiego, a Sir Integral zniknęła z naszego grona Rycerzy.
- W takim razie dziękuję Sir McArthur. Do zobaczenia na zebraniu.
- Moje najniższe ukłony Wasza Wysokość. - odłożyła słuchawkę na ozdobne widełki i odetchnęła z ulgą. On zawsze potrafił podnieść ją na duchu. Teraz wierzyła w pomyślne rozwiązanie całej sprawy.



9/07/2007 18:05:51 [Powrót] Komentuj









xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Integral
brak www
data:
18/07/2007 14:17:17
IP: 67.83.169.42
hahaha sory ale pomylilam notki i w tej co byla przed ta sie wpisalam i myslalam ze nie ma mojego komenta a jest tutaj ^^"" Nowa notka ;) jak chcesz zapraszam
Integral
brak www
data:
17/07/2007 03:16:30
IP: 67.83.169.42
Sory, ze nie komentowalam ale wczesniej mialam przygotowania do wyjazdu i zapomnialam potem jak juz usiadlam do czytania bo mi sie przypomnialo musialam ustapic kompa innym etc
Nota jest super i bardzo dluga ;) podoba mi sie, jak juz mowila moja ukochana poprzedniczka ;D;D;D < tak tak wiem xD Moj Kochany Alusiek < czyt. Inti > jest boski i zawsze sie zgadzamy xD > Ciekawi mnie intryga i chce spotkania tych dwuch gosci ;>
Inti
brak www
data:
10/07/2007 09:29:42
IP: 122.16.51.247
Jaka dluuuuga notka O_O Czytalam ja i czytalam XD
Niesamowita intryga!!! Ale Krolowa jest do wszystkiego zdolna, takie moje osobiste zdanie. Osobiscie nie lubie Krolowej z Hellsinga bo moim zdaniem strasznie falszywa z niej osoba, co naprawde swietnie oddaje ta notka. Z zewnatrz mila, slodka i usmiechnieta a z drugiej strony oszustka, knujczyni i uzurpatorka, ktora wiecznie cos kombinuje...
Ciekawi mnie ten "brat" ALucarda ;> I naprawde koniecznie musisz opisac spotkanie tych dwoch wampirow XD
Poza tym - wspolczuje troche Integral...

Co do powiadomienia o mojej nowej notce - mialam powiadomic wszystkich dzisiaj, bo jak wrzucalam ta notke wczoraj byla prawie 1 w nocy _-_" i nie mialam juz sily ;/ Sorki...




design - Dead Zone

.

Archiwum

2008
Luty
2007
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj



Czytam
Inti
Integral
Integral and her servant
Total A x I
Inte - Hellsing
Integral - Alucard