![]() |
||||||
![]() |
||||||
![]() |
||||||
Ja tego nie zrobiłem...Walter szybkim krokiem dotarł do końca korytarza piwnicznego, kończącego się grubymi, metalowymi drzwiami. W ciszy zalegającej to miejsce było słychać tylko jego krótkie, urywane oddechy. Stanął w miejscu, w którym korytarz obniżał się o kilkanaście centymetrów. Gdyby był tutaj pierwszy raz z pewnością uderzyłby głową o niski strop. Jednak kamerdyner mieszkający w rezydencji Hellsing nigdy nie zapominał schylić głowy właśnie w tym momencie. Znał dom lepiej niż własną kieszeń. Wyciągnął ubraną w białą rękawiczkę dłoń do ciężkiej klamki stalowych drzwi. Nacisnął ją nasłuchując jakichkolwiek odgłosów. Zawiódł się. Wokół panowała niczym niezmącona, wręcz złowróżbna cisza. Martwota załamała się w momencie pchnięcia podwoi drzwi. Nigdy nie oliwione zawiasy dały teraz o sobie znać piszcząc przeciągle i jękliwie. Lokaj znalazł się w oświetlonej światłem świec przestronnej komnacie. Na środku podłogi stała czarna lakierowana trumna, wyższa i szersza od typowej. Wykopana wiele lat temu z okolic miejscowości Snagov w południowej Rumunii, starannie odnowiona przez tego samego kamerdynera – Waltera, była teraz wygodnym i przestronnym miejscem spoczynku etatowego wampirzego sługi rodziny Hellsing. Lokaj podszedł teraz do drewnianego pudła i nachyliwszy się nad nim lekko zapukał trzykrotnie w pokrywę. Po chwili wieko uchyliło się cicho i oczom Waltera ukazał się osobliwy widok. Leżący wewnątrz trumny, na miękkim czerwonym materiale wampir miał szeroko otwarte karminowe oczy. Zupełnie jak gdyby czekał na wizytę Waltera. Lokaj przyzwyczajony juz do takich rewelacji skinął na niego głową.- Panienka Integral wzywa cię do siebie, Lordzie. - nie pamiętał kiedy ostatnio był tak oschły w stosunku do Alucarda. Jednak dzisiaj nie było go stać na bardziej życzliwy ton. Wiedział, że Integral będzie miała niemałe problemy przez jego dzisiejszy wybryk. Do tego dnia kamerdyner mógłby poręczyć własną głową za to, że Alucard nigdy nie zabiłby człowieka bez zgody Integral. A jeśli już to nie zrobiłby tego tak nieuważnie i jawnie. Był pewien, że dokładnie zatarłby wszelkie ślady morderstwa. Do dzisiejszego dnia. Do chwili kiedy zobaczył w telewizji reportaż. Mimowolnie zacisnął pięść. Jego podopieczna słono zapłaci teraz za śmierć tej dziewczyny. I to martwiło go najbardziej. Wampir uśmiechnął się lekko sarkastycznie, jak to miał w zwyczaju i usiadł na posłaniu. Po chwili założył leżący nieopodal kapelusz i skinąwszy Walterowi głową zniknął. Lokaj został sam. Zatroskany i pełen złych przeczuć. Integral chodziła nerwowo z jednego do drugiego kąta pokoju raz po raz zaciągając się mocno trzymaną w prawej ręce cygaretką. Już dawno nie była aż tak zdenerwowana. Wiedziała już czemu spotkanie Okrągłego Stołu zostało zaplanowane w rezydencji Królowej, a nie w jej własnej. To denerwowało ją jeszcze bardziej. Wszystkie dupki z Okrągłego Stołu na pewno już dawno wiedziały co się stało. Pieprzony Penwood pewnie triumfuje i wykrzykuje na prawo i lewo: „a nie mówiłem?!”. Zagryzła wargę najmocniej jak umiała. - „ Jak on mógł mi to zrobić?” - wyszeptała zajadle, zgniatając w popielniczce kolejny niedopałek. Już miała sięgnąć po kolejne cygaro, kiedy usłyszała za sobą znajomy dźwięk zjawiającego się w ciemnym rogu pokoju wampira. Jej ciśnienie podniosło się znacznie. Wiedziała, że ma dwa wyjścia. Albo rzuci się na niego z gołymi rękami i uderzy go w tą bezczelną facjatę, albo po prostu wyciągnie zza paska swoją Berettę i bez ceregieli właduje w niego cały magazynek. Inny sposób na ulżenie sobie nie przychodził jej do głowy. Ostatecznie wybrała to drugie rozwiązanie i gdy tylko kątem okaz zauważyła czerwone rondo kapelusza błyskawicznie wyszarpnęła broń, odbezpieczyła ją i odwróciwszy się w stronę Alucarda wpakowała serię strzałów prosto w środek jego klatki piersiowej. Kiedy podziurawione ciało bezwładnie opadło wyfroterowaną podłogę, spokojnym krokiem podeszła do biurka i podpaliła wyciągnięte z paczki cygaro. Usiadła na rogu mebla i beznamiętnie wpatrywała się w rozbryzganą krew. Po chwili zaczęła się ona przemieszczać i zlewać z powrotem do leżącego nieruchomo ciała. Integral zbierała w sobie nowe pokłady złości, żeby być gotową, gdy Alucard podniesie się z podłogi i przed nią stanie. Była ciekawa jak wampir będzie próbował się tłumaczyć i czy w ogóle będzie to robił. Alucard zachichotał cicho wsiąkając ostatnie krople swojej krwi z podłogi. Założył kapelusz, który spadł mu, gdy upadł na posadzkę. Wyprostował się i stanął w całej okazałości przed bezmiernie wzburzoną Integral. Czuł, że coś się święci, dawno nie widział jej w tak wojowniczym nastroju. Postanowił nie psuć dobrze zapowiadającej się zabawy i nie zbadał myśli swojego Mistrza. Pewnie i tak wszystkiego się zaraz dowie. Bez powodu nie zmarnowałaby przecież całego magazynka naboi. Już miał rzucić jakiś sarkastyczny żarcik, kiedy Integral niespodziewanie podeszła do niego i wymierzyła mu siarczysty policzek. W ciszy zalegającej pokój głośny trzask odbił się echem po wszystkich ścianach pomieszczenia. Alucard rozszerzył oczy ze zdziwienia. Właśnie dostał w twarz od kobiety. Zagwizdał z aprobatą. Gdyby żył pewnie nieźle by go to zabolało. - Witam Mistrzu. Tez się cieszę, że cię widzę. - powiedział cynicznie. Nadal nie wiedział za co mu się w zasadzie obrywa. - Zamknij się! - wrzasnęła na niego. - Słono zapłacisz za swoją niesubordynację ty podły trupie! W życiu bym się nie spodziewała, że do tej pory najbardziej oddany mi sługa zrobi mi coś takiego! Jesteś nic niewarty.... - nie dokończyła zbita z pantałyku jego szerokim uśmiechem. Miała ochotę go rozszarpać na kawałki. Nawet w takiej chwili nie było go stać na odrobinę pokory. Już miała posypać dalsze wyzwiska, kiedy odezwał się, jakby nigdy nic. - Mogę wiedzieć Mistrzu co ja właściwie zrobiłem? - osłupiała. Ten wampir najwyraźniej sobie z niej kpił. - Dobrze wiesz co zrobiłeś! Przez ciebie mam teraz gigantyczne kłopoty i będę musiała się tłumaczyć przed Królową za twoje przewinienia! - nabrała tchu chcąc kontynuować tyradę. Wampir wyglądała na lekko zdziwionego. -Wybacz Mistrzu, ale nadal nie wiem o czym mówisz. - patrzył na nią uważnie, kiedy gwałtownym ruchem chwyciła za pilot do telewizora i włączyła go, podkręcając głośność na cały regulator. Czerwona na twarzy ze złości ciężko opadła na krzesło i spojrzała na niego oskarżycielsko. -Pozwól więc, że odświeżę ci pamięć. Oto co zrobiłeś. - wskazała ruchem głowy na ekran. Alucard podszedł bliżej do odbiornika. Z głośników słychać było wyraźny głos spikera, który w informacjach na żywo powtarzał fakty dotyczące wczorajszego morderstwa dokonanego na młodej dziewczynie. Kiedy wywiad ze świadkiem został już podsumowany i relacja się zakończyła lekko zszokowany Alucard odwrócił się w stronę Integral. -Mistrzu. - zaczął cicho. - Ja tego nie zrobiłem. - Kobieta popatrzyła mu prosto w oczy. Miał na prawdę poważny wyraz twarzy, wyglądało na to, że nie żartował. -Nie chcę tego słyszeć. Nie chcę słuchać twoich głupich wytłumaczeń. Nie znam nikogo innego na tym świecie, kto nosiłby czerwony długi płaszcz i kapelusz i potrafił zamieniać ludzi w proch. Nie kłam więcej i przyznaj się póki możesz. Być może kara będzie wtedy łagodniejsza. - popatrzyła na niego zimno. Nie ufała mu już. Było jej przykro, że wieloletni sługa, na którego zawsze mogła liczyć naraził ją i całą organizację Hellsing na takie kłopoty tylko z powodu swojego głodu. Już nie miała ochoty w niego strzelać ani po nim krzyczeć. Mówiła teraz spokojnie, powoli dobierając słowa. Jej lodowaty ton mógłby zamrozić. Już nie obchodził jej ten wampir i to co się z nim stanie. Nadużył największej wartości jaką Integral go obdarzyła. Zaufania. I teraz liczyło się dla niej tylko to, jak wybrnie z tej podłej sytuacji. Alucard patrzył na nią dziwnie. -Nie kłamię. Nigdy nie kłamałem i teraz też tego nie robię. Nie będę przyznawał się do czegoś, czego nie zrobiłem tylko dlatego, że wszystkie dowody wskazują na mnie. - popatrzył na nią zawzięcie. Jego duma została urażona. Była to najgorsza rzecz jaką jego Mistrz mógł mu zrobić. Nie znosił kiedy jego duma była wystawiana na próbę. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem. Każde z nich miało do drugiego inne pretensje. - Czy życzysz sobie usłyszeć coś jeszcze Mistrzu? - zapytał szorstko. Integral zmrużyła oczy. -Jak możesz kłamać mi w żywe oczy po tych wszystkich latach. - wyszeptała zajadle. -Jak możesz mi nie ufać po tych wszystkich latach. - odparł w ten sam sposób. Integral wiedziała, że dalsza słowna przepychanka na nic się tutaj nie zda. Musiała zrobić to, czego wszyscy teraz od niej oczekiwali. Niebezpiecznego dla otoczenia wampira należało...odizolować. -Dobrze. - powiedziała twardo, chociaż serce ścisnęło jej się boleśnie. - W związku z tym, że nie przyznajesz się do winy mimo, że istnieją żelazne dowody świadczące przeciw tobie, będę zmuszona zastosować wobec ciebie kuratelę. - Patrzyła w jego nieruchome czerwone oczy. Starała się nie pokazać po sobie żadnych emocji. Była tak samo zimna jak on. - Z dniem dzisiejszym zostajesz zwolniony ze swoich obowiązków względem organizacji Hellsing, całego Zjednoczonego Królestwa i Jej Królewskiej Mości. Zdaj broń. - Patrzyła beznamiętnie jak Alucard wkłada rękę pod połę płaszcza ciągle patrząc jej w twarz. Wyciągnął Casulla, wysunął z niego pełny magazynek i ułożył obok siebie na biurku. Tak samo postąpił z czarnym Szakalem. Następnie opróżnił boczne kieszenie pełne zapasowych magazynków. - Zgodnie z umową wiążącą cię z rodziną Hellsing i procedurą postępowania w wypadku bezpodstawnej napaści na niewinnego człowieka w celu zaspokojenia swojego głodu zostajesz od dzisiaj zamknięty w podziemiach rezydencji Hellsing. - Integral przycisnęła guzik intercomu. Po drugiej stronie odezwał się niski głos żołnierza. -Mówi Hellsing. Proszę przysłać sześciu uzbrojonych żołnierzy do eskorty więźnia. - Każde wypowiadane słowo sprawiało Integral tępy ból w klatce piersiowej. - „Nie przyznał się nawet teraz w obliczu uwięzienia.” - pomyślała. Zacisnęła zęby. Po chwili zapukano do gabinetu, Integral nakazała wejść. W drzwiach stanęło komando z karabinami zaopatrzonymi w srebrne kule. Osłupieli na moment widząc, że w pomieszczeniu znajduje się tylko Panienka Integral i Alucard. Tego by się nie spodziewali. Na przodzie komanda stał Kapitan Bernadotto, patrzył to na Integral, to na broń leżącą na biurku. Opamiętał się po dłuższej chwili konsternacji. -Melduję eskortę. Czekam na rozkazy Sir Hellsing. - powiedział głośno. Integral spojrzała wampirowi w twarz bez żadnego najmniejszego grymasu. Ostatni raz zmierzyła się z nim w walce na spojrzenia po czym odwróciła twarz do żołnierzy. -Proszę wyprowadzić Lorda Alucarda. - powiedziała najbardziej obojętnym tonem na jaki było ją stać. - Eskorta do lochu na końcu południowego korytarza. -Tak jest! - powiedział kapitan i wraz z żołnierzami podeszli do wampira. Dwóch z nich chciało chwycić go za ramiona i wykręcić je do tyłu. Alucard jednak wyszarpnął ręce i spojrzał na nich z nieukrywaną pogardą. -Pójdę sam. - powiedział z wyższością odwracając się od stojącej za biurkiem Integral. Nie spojrzawszy na nią wyszedł swoim typowym nonszalanckim krokiem z gabinetu. Z obu stron i za jego plecami szli lekko zbici z tropu żołnierze. Integral patrzyła jeszcze chwilę na znikającego w drzwiach wampira po czym ruszyła w ślad za eskortą. W korytarzu stał Walter i Victoria. Wampirzyca miała łzy w oczach. Widocznie wiedziała już co się stało. Walter stał z kamienną twarzą nie zdradzając żadnych emocji. Miss Hellsing wyminęła ich i podążyła do lochów. Policjantka i lokaj poszli za nią. Loch, w którym miał zostać zamknięty Alucard znajdował się na samym końcu długiego korytarza ciągnącego się pod rezydencją. Integral idąc nim mimowolnie przypomniała sobie sytuację sprzed wielu lat, kiedy była jeszcze małą dziewczynką. W tym samym lochu znalazła Alucarda uciekając przed wujkiem. Mimowolnie spojrzała w górę na kratki wentylacyjne, które co pewien czas pojawiały się w mdłym świetle. To był pierwszy raz kiedy wampir uratował jej życie. Potem ratował je jeszcze wiele razy. Odegnała przykre myśli akurat w momencie kiedy idący na przodzie Alucard zatrzymał się przed grubymi metalowymi drzwiami. Dotarli na miejsce. Żołnierze rozstąpili się robiąc przejście Integral, która miała zamknąć pieczęć. Kapitan Bernadotto otworzył masywne drzwi, za którymi znajdował się niezbyt duży loch. Alucard wszedł do pomieszczenia nie odwróciwszy się nawet na chwilę. - Ostatnie słowo? - bardziej stwierdziła niż zapytała go Integral. Wampir nie odpowiedział, pozostał nieruchomy. Stał odwrócony plecami do pozostałych nawet w chwili kiedy kapitan zaczynał zamykać drzwi. Integral do ostatniej chwili myślała, że się odwróci. Nie zrobił tego. Głuchy trzask oznajmił Miss Hellsing, że czas założyć pieczęć uniemożliwiającą wydostanie się wampira na zewnątrz. Podeszła do drzwi i z ciężkim sercem wypowiedziała formułę. Czerwona gwiazda zabłysnęła na chwilę po czym zniknęła nie pozostawiając żadnych śladów. Już po wszystkim. Alucard nie miał możliwości wydostania się stąd ani korzystania ze swojej mocy póki Integral nie ściągnie pieczęci. Już żaden niewinny człowiek nie ucierpi z jego ręki. Odwróciła się gwałtownie i ruszyła do wyjścia z podziemi. W ślad za nią podążał Walter, szlochająca Victoria i żołnierze. Echo ich kroków niosło się wszystkimi podziemnymi korytarzami. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
design - Dead Zone |