Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Pamiętaj, że stoję po tej samej stronie barykady...









Pamiętaj, że stoję po tej samej stronie barykady...

Integral szybkim krokiem ruszyła prosto do swojego gabinetu. Tuż za nią podążał zaaferowany Walter. Odwrócił się za siebie i dał znać Victorii, że nie powinna iść z nimi i żeby lepiej na jakiś czas usunęła się z drogi Integral. Wszak sama była wampirem i to na dodatek stworzonym przez Alucarda. Policjantka posłusznie, aczkolwiek niechętnie zatrzymała się i skierowała do wschodniej części podziemi, gdzie znajdowała się jej komnata.
Integral gwałtownie otworzyła drzwi gabinetu i usiadła na stojącym nieopodal fotelu. Walter cicho zamknął za sobą ciężkie podwoje i stanął przed nią zatroskany.
- Ile zostało nam czasu do zebrania Okrągłego Stołu?
- Pół godziny.
- To niewiele. - Westchnęła. - Jak myślisz Walterze. - Popatrzyła na niego nerwowo. - Co im może przyjść teraz do głowy?
- Sir Hellsing, nie chcę być pesymistą, ale znając Sir McArthura zapewne będą Panienkę chcieli usunąć ze stanowiska. - Popatrzył na nią smutno.
- Masz rację. - Wbiła wzrok w podłogę. - A co Twoim zdaniem ja powinnam zrobić?
- Integral, jestem tylko kamerdynerem. Nie mam pojęcia co należy w takiej sytuacji zrobić. Jedyne rozwiązanie jakie mi się nasuwa to po prostu ustąpienie.
Integral podniosła na niego wzrok. Jej twarz była znów stanowcza.
- Ustąpić?! - krzyknęła zrywając się z fotela. - Nigdy!!! Jako Hellsing jestem jedynym prawomocnym dowódcą tej organizacji. Nie mogą mi jej tak po prostu zabrać, jakby była ich. To prywatny dom, nie mają prawa mi go odebrać. Nie ma przepisu prawnego, który by im na to pozwalał! Prawda Walterze? - Popatrzyła na niego zajadle.
- Tak właśnie jest. W takim razie jeśli Panienka ma zamiar walczyć to proszę pamiętać, że stoję po tej samej stronie barykady. - Uśmiechnął się do niej lekko.
- Dziękuję Walterze. - Westchnęła. - Chyba tylko ty nie zawiodłeś mojego zaufania. Czego nie można powiedzieć o Alucardzie. - Zacisnęła wargi, żeby nie pokazać jak jest jej przykro z tego powodu.
- Integral. - Lokaj popatrzył na nią poważnie. - Czy nie dopuszczasz do siebie myśli, że być może on na prawdę tego nie zrobił?
Uniosła brew.
- To niby kto to?
- Nie wiem. Niedawno sam uważałem, że nie może być tutaj żadnej pomyłki. Rysopis idealnie pasuje do Alucarda. Ale czy pomyślałaś, że może to...prowokacja? - Uniósł brwi patrząc na nią wyczekująco.
- Prowokacja? - Patrzyła niedowierzająco na lokaja. - Nie Walterze. - Pokręciła głową. Jest to mało prawdopodobne.
- Ale jakieś prawdopodobieństwo jednak istnieje prawda?
Odwróciła się w stronę drzwi. Musiałaby się nad tym głębiej zastanowić, a na to nie miała już czasu.
- Waterze pojedziesz ze mną. Przygotuj proszę samochód.
- Za pięć minut będzie stał pod bramą Panienko. - Walter skłonił się lekko i wyszedł z gabinetu.
Integral została sama bijąc się z myślami i wpatrując się długo w portret swojego ojca wiszący na przeciwległej ścianie.

***
Chmura białego, gęstego dymu zawisła na chwilę w chłodnym powietrzu, kiedy kobieta wypuściła go z ust. W chwili kiedy zadeptała niedopałek w żwirze wąskiej alejki, podjechał przed nią długi, czarny samochód. Walter wysiadł z Bentleya i otworzył drzwi Integral, która usiadła za fotelem kierowcy. Chwilę później jechali już szerokimi, gwarnymi ulicami Londynu. Integral obserwowała spod półprzymkniętych powiek życie miasta, które tak długo starała się chronić. Jej myśli mimowolnie powędrowały w kierunku Alucarda. Wyobrażała sobie jak siedzi teraz zamknięty w tym samym miejscu, z którego wypuściła go tyle lat temu. Przypomniała sobie ile razy od tamtego czasu ratował jej życie i ile razy zaufała mu bezgranicznie, a on nigdy jej nie zawodził. Zastanawiała się nad tym, co powiedział jej Walter. Czy istniała jakakolwiek możliwość, że wampir nie był winny temu co się stało. Pokręciła głową.
- Integral. Nie bądź dzieckiem. - Westchnęła cicho. - On cię po prostu oszukał. Za bardzo mu na wszystko pozwalałaś. Zapomniałaś, że nie jest człowiekiem. I to był twój błąd. - Zamknęła oczy. Miała nadzieję podczas jazdy samochodem wymyślić jakąś stosowną wymówkę lub chociaż logiczne wytłumaczenie, które miałaby przedstawić na zebraniu. W głowie odnalazła jedynie mętlik. Wiedziała, że Walter ma rację. Dzisiaj prawdopodobnie straci swoje stanowisko i nikt nie sprawi, aby stało się inaczej. Głupio było jej się przyznać nawet samej przed sobą, ale bała się. Po raz pierwszy od dłuższego czasu czuła strach. Nie było już przy niej Alucarda, który wiele razy ratował ją z gorszych opresji. Ufała mu tak bardzo, że zawierzyła mu własne życie, a teraz okazuje się, że to zaufanie ją zgubiło. Ocknęła się z ponurych rozmyślań dopiero w chwili kiedy lokaj otworzył jej drzwi. Nawet nie zauważyła kiedy przestał pracować silnik. Z drżącym sercem wysiadła z samochodu i ruszyła szerokim podjazdem do imponująco wielkiego pałacu królewskiego. Przy nim rezydencja Hellsing wyglądała jak mała, gliniana chatka. Podeszła do strażnika stojącego przy drzwiach. Ochroniarz spytał ją o imię i nazwisko.
- "Tak jakby widział mnie pierwszy raz w życiu." - Pomyślała z przekąsem. Przedstawiła się i zamieniła ze strażnikiem kilka zdań czekając aż Walter odstawi samochód na parkingu i do niej wróci. Po chwili strażnik skontaktował się z kimś przez krótkofalówkę i skinąwszy na nich głową otworzył szerokie drzwi. Dalej zostali podprowadzeni do głównego hallu przed salą przyjęć. Walter usiadł na rzeźbionym fotelu stojącym w korytarzu, a Integral na miękkich nogach podeszła do dębowych drzwi. Dwaj lokaje otwarli przed nią podwoje i gdy tylko kobieta przestąpiła próg równie szybko je za nią zamknęli.
- "Koniec. Już nie ma odwrotu." - Pomyślała i spojrzała na zebranych w sali Rycerzy Okrągłego Stołu. Nie zdziwiła jej nawet obecność Królowej, która siedziała na honorowym miejscu u szczytu stołu. W pomieszczeniu panowała głucha cisza, a dwanaście par oczu bez mrugnięcia powieką patrzyło prosto na nią. Starając się wyglądać w miarę naturalnie podeszła do jedynego pustego krzesła. Do niedawna jej miejsca na zebraniach Okrągłego Stołu.
- " Ciekawe jak długo jeszcze." - Przeszło jej przez myśl. Popatrzyła na zebranych arystokratów. Jak można się było spodziewać, po prawej stronie Królowej Elżbiety siedział McArthur, nieco dalej Penwood, McPerry i reszta. Znała ich dobrze, w końcu współpracowali ze sobą długie lata. A teraz to oni będą wydawać wyrok. McArthur wstał od stołu i spojrzał na nią swoimi przenikliwymi oczami. Dopiero teraz Integral zdała sobie sprawę jak starym mężczyzną jest rzeczony arystokrata.
- Witaj Sir Hellsing. Zapewne wiesz...
- Darujmy sobie wstępy. - Przerwała mu. - Przejdźmy do rzeczy. - Popatrzyła zimno na nieco zbitego z pantałyku McArthura. Ten spojrzał znacząco na Królową i usiadł na swoim miejscu. Elżbieta westchnęła i popatrzyła życzliwie na Integral. Była jedyną osobą w tej sali, którą Integral darzyła jeszcze sympatią i której uwag mogła słuchać bez zmrużenia oka.
- Integral. Wiesz, że jesteś tutaj z powodu wczorajszych wydarzeń. - Hellsing uśmiechnęła się lekko. Królowa była jak zwykle oszczędna w słowach. Między innymi za to ją lubiła. Kiedy trzeba było cenić sobie czas, ona szanowała każdą minutę. - Muszę ci powiedzieć, że wczorajsza zbrodnia mną wstrząsnęła. Wydaje mi się, że zabicie niewinnej i tak młodej dziewczyny tylko dla zaspokojenia głodu, to jedna z najgorszych rzeczy jakiej mógł się dopuścić twój sługa. Wczoraj odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Okrągłego Stołu i wszyscy Rycerze zgodnie uznali, że takiego zachowania nie można już dłużej ignorować. Zniszczenia Londynu spowodowane w wyniku walki Alucarda z Incognito, jeszcze można tłumaczyć choćby chęcią ratowania miasta, ale tego nie da się już w żaden sposób racjonalnie wyjaśnić. Nie mogłam sie dłużej przeciwstawiać. Jako głowa państwa muszę słuchać dobrych rad mądrych ludzi. Przyznasz sama, że takie czyny nie mogą być tolerowane. Twój sługa nie został przez ciebie upilnowany i dlatego Rycerze uznali to za wyraz twojej nieudolności. Chcę tylko dodać, że twoje odejście jest dla mnie osobiście strasznym ciosem, bo wiesz, że zawsze ceniłam twoja służbę w imię kraju. Poważałam twoje zaangażowanie, jednak zdajesz sobie sprawę, że moje decyzje muszę podejmować w zgodzie z innymi ludźmi i muszę kierować się rozsądkiem, a nie sercem.
Integral zamurowało. Serce ścisnęło jej się boleśnie. Nie interesowało ją nawet to, że zawiodła tych ludzi, bolało ją to, że zawiodła Królową. Jej smutek spotęgował jeszcze fakt, że Elżbieta wcześniej się za nią wstawiała. I to ona to powiedziała: "twoje odejście".
- "A więc to już przesądzone." - Pomyślała. - "Nie dali mi nawet szansy."
- Jednak teraz. - Królowa kontynuowała tyradę. - Pozwól, że Sir McArthur wszystko ci powie. Ja nie chcę tego robić. Nie jestem bowiem zbyt obiektywną osobą w tej sprawie. - Umilkła nagle i przeniosła wzrok na stół. McArthur ponownie wstał. Zawsze wstawał kiedy zabierał się za przemówienia.
- Sir Hellsing w imieniu całego zgromadzenia oznajmiam, jako jego przewodniczący, że po wczorajszym głosowaniu zostajesz oddelegowana z funkcji Rycerza Okrągłego Stołu w związku z wczorajszymi wydarzeniami, to jest morderstwem na Baker Street, które spowodowane było przez twoje nieumiejętne rządy w organizacji Hellsing i złe sprawowanie obowiązków. Od tej pory nie jesteś już członkiem naszego zgromadzenia i przestajesz brać w nim czynny udział. Dziękujemy ci za długą służbę w imię Wielkiej Brytanii. - Przerwał by nabrać tchu. Integral czuła jak traci właśnie wszystko, co zbudował jej ojciec. Czuła, że gdyby widział co się teraz stało, na pewno załamałby ręce nad całą ciężką pracą, którą włożył w powstanie organizacji i gorzko zapłakał. Bolały ją słowa "nieumiejętne rządy" i "złe wykonywanie obowiązków" chociaż wiedziała, że McArthur ma rację. Gdyby nie przestała być czujna, gdyby bardziej pilnowała Alucarda i nie pozwalała mu na nocne spacery tylko dlatego, że go polubiła, na pewno nie stała by dzisiaj w tym miejscu.
- W związku z tym, że wampir ten jest groźny dla otoczenia powinien być niezwłocznie odizolowany w miejscu, z którego nie mógłby uciec.
- Już to zrobiłam. - Powiedziała. - Alucard został umieszczony w ostatniej celi korytarza podziemnego rezydencji Hellsing, a na jedyne wyjście z tego miejsca została nałożona przeze mnie pieczęć, której nikt poza mną nie złamie, bo tylko ja znam formułę. Przed zamknięciem wampir złożył broń, którą walczył, a także został zwolniony ze służby dla organizacji, a co za tym idzie ze służby dla Jej Królewskiej Mości i całego narodu brytyjskiego. - Starała się nie pokazać po sobie, jak bardzo ją ten fakt martwi.
- Zawsze ceniłam sobie twoją szybkość działania Integral. - Królowa odezwała się pierwszy raz od dłuższego czasu. Zaraz po tym jak wypowiedziała owe zdanie spojrzała dziwnie na McArthura, jakby bała się, że arystokrata skarci ją za stawanie w obronie Hellsing. Integral uśmiechnęła się słabo. Wiedziała, że dobra wola Królowej i tak już na nic się nie zda.
- Teraz pozostaje jeszcze zwolnienie cię z obowiązków dowódcy organizacji Hellsing, jednak tego dokonać może tylko Jej Królewska Mość. - McArthur popatrzył na Królową, która nieśpiesznie powstała ze swojego fotela. Integral szybko wstała ze swojego krzesła. Serce podeszło jej do gardła. Nie chciała tego usłyszeć, ale wiedziała, że jest to nieuniknione. Skupiła uwagę na słowach Elżbiety.
- Sir Integral Wintages Farburke Hellsing, w związku z wczorajszym morderstwem dokonanym przez twojego sługę, wampira Alucarda, który popełnił ten czyn świadomie w celu zaspokojenia głodu, a uczynionego z powodu niedopilnowania twoich obowiązków zostajesz, po głosowaniu Okrągłego Stołu, oddalona ze stanowiska dowódcy organizacji Hellsing. Dziękuję ci za dobrą, wieloletnią służbę w imię narodu brytyjskiego. Jednocześnie mianuję twojego następcę, który został wyłoniony również po głosowaniu zgromadzenia. Z dniem dzisiejszym stanowisko dowódcy organizacji Hellsing przejmuje Sir Penwood, który zaraz po tym zebraniu przejmie twoje obowiązki. Uroczysta nominacja odbędzie się za dwa dni w siedzibie organizacji. - Królowa odetchnęła głęboko i usiadła na swoim miejscu z ulgą przekazując pałeczkę McArthurowi. Integral usiadła głęboko przerażona faktem nominacji Penwooda. Była pewna, że jej następcą zostanie McArthur. Ale Penwood?! Przecież on nie potrafi poprowadzić nawet samochodu, a co tu mówić o organizacji z wieloma oddziałami żołnierzy, ogromną ilością wszelkiego rodzaju broni, ponad setką wojskowych samochodów, strzelnicą i placem manewrowym. Zachciało jej się śmiać. Penwood nie miał pojęcia o prowadzeniu takiej działalności, tak samo jak kompletnie nie wiedział czym ona się zajmuje. A jeśli próbował dokształcić się w tej materii oglądając film o Draculi, to organizacja upadnie po dwóch miesiącach. Nawet przy dużej dawce optymizmu nie dawała jej większych szans.
- To jeszcze nie wszystko Sir Integral. Wczoraj na posiedzeniu ustaliliśmy jeszcze jedną rzecz. - Arystokrata spojrzał na nią badawczo. - Wspólnie ze wszystkimi członkami zgodziliśmy się, że nie ma sensu budować nowej siedziby dla organizacji, skoro twoja rezydencja jest tak świetnie wyposażona we wszystko co Sir Penwoodowi będzie konieczne. Rząd Wielkiej Brytanii włożył wiele pieniędzy w dostosowanie twojego domu do potrzeb działania tego typu jednostki,. Są tam koszary wojskowe, poligon, strzelnica i magazyny pełne broni. Jest także hangar i duży obszar nieporosły drzewami, który można wykorzystywać do ćwiczeń. Sama więc rozumiesz, że twój dom stanie się teraz głównym centrum dowodzenia Sir Penwooda. Dlatego też...
Integral zagotowała się krew w żyłach. Nie obchodziło ją już teraz, że na sali jest Królowa. Zerwała się z krzesła i trzasnęła ręką w stół.
- Co?!?! Co wy sobie wyobrażacie?! Nie macie prawa! Rezydencja Hellsing należy do mojej rodziny! Jestem jedynym prawomocnym spadkobiercą tej posiadłości! To jest dom prywatny i nie macie go prawa zawłaszczyć tylko dlatego, że dla potrzeb organizacji został zaopatrzony w niezbędne wyposażenie! Ja...
- Miss Hellsing. - McArthur przerwał jej w ten sam brutalny sposób co ona mu. - Proszę o trzymanie swoich emocji na wodzy. Nie zapominaj, że na sali znajduje się Jej Królewska Mość. Jeśli się pani nie uspokoi ochrona odpowiednio zareaguje i nie uzyska pani pozostałych informacji, które chyba są ważne. - Po raz pierwszy zwrócił się do niej per "ty." Integral zatkało z oburzenia, ale zdusiła w sobie wściekłość i z zaciśniętymi do bólu zębami opadła na krzesło.
- W prawie Wielkiej Brytanii znajduje sie paragraf, który mówi, że jeśli osoba pełniąca funkcję publiczną, czy to rządową czy pozarządową jawnie i rażąco sprzeciwi się Koronie może być oddelegowana nie tylko z pełnionej funkcji, ale także z miejsca, w którym zarządzała. Miejsce może tutaj oznaczać konkretny budynek, dane miasto lub rejon państwa. Co się tyczy budynku musi być spełniony warunek, że ta nieruchomość albo jest własnością państwa, albo była finansowana przez dłuższy czas przez Rząd Brytyjski. Zapewniam, że nikt na tej sali nie podważy stwierdzenia, że Sir Hellsing sprzeciwiła się nie tylko Koronie, ale naraziła jeszcze cały naród brytyjski na ogromne zagrożenie. Nikt też nie ma wątpliwości co do tego, że wiele obiektów przyległych do rezydencji zostało sfinansowanych z budżetu państwa. - Sir McArthur był w swoim żywiole. Wprost uwielbiał wyciągać z zanadrza kruczki prawne, aby zdeklasować przeciwnika. Jednak takiego posunięcia Integral zwyczajnie sie nie spodziewała. - Mimo tego prezentowanego nam opanowania, widzę głęboko skrywane przerażenie na pani twarzy, Integral. - Uśmiechnął się z satysfakcją.
- Powtarzam jeszcze raz. Nie macie prawa odebrać mi własności prywatnej, która od zawsze należała do mojej rodziny. - Powiedziała lekko drżącym głosem. Myliłby się ktoś, kto podejrzewałby Integral o skłonność do płaczu. Głos trząsł jej się z tłumionego gniewu.
- Ależ nikt nie mówi tutaj o własności prywatnej. Powiem wprost Sir Hellsing. Ma pani dwa wyjścia z tej sytuacji. Jeśli zechce pani oczywiście posłuchać. - Popatrzył na nią wyczekująco. Nie doczekał się jednak żadnej odpowiedzi. Kobieta siedziała z założonymi rękami i patrzyła na niego zimno. Arystokrata odchrząknął i oparł się o stół. Długie palce zaplótł przed sobą. - A więc. Jak powiedziałem są dwie możliwości. W obu przypadkach rezydencja przechodzi na własność państwową. Jeśli ustąpi pani dobrowolnie, majątek zostanie przekształcony w jednoosobową spółkę skarbu państwa, a następnie odsprzedany jako udziały niezależnym inwestorom. Oczywiście z racji pełnionej funkcji Sir Penwood będzie inwestorem strategicznym, który dostanie większościowe 51%. Pani będzie mogła wykupić do 40% i tym sposobem być drugim co do ważności inwestorem. Reszta przypadnie pozostałym osobom, w postaci akcji na okaziciela, czyli nie przedstawiającym istotnej wartości.
-Chwila! - Integral aż pobladła ze zdenerwowania. - Przecież nie będę wykupywała swojego własnego domu! On i bez licytacji należy do mnie. To przecież paranoja!
- Rozumiem, że wydaje się to pani paradoksalne Sir Hellsing, ale w świetle prawa jest to jak najbardziej logiczne i dozwolone. Poza tym proszę pomyśleć ile pieniędzy Rząd musiał wydać na odbudowę połowy Londynu po starciu tych dwóch wampirów nie tak dawno temu. Zapewniam, że było to warte o wiele więcej niż pani rezydencja. - Odchrząknął i przerwał na chwilę, jak gdyby męczyła go sama czynność mówienia.
- Jest jeszcze ta druga możliwość, ale ona jest jeszcze mniej korzystna. - Kontynuował. - Jeśli nie zgodzi się pani na pierwsze rozwiązanie, dom mimo wszystko zostanie przejęty przez państwo. Z tą różnicą, że nie zostanie pani dopuszczona do licytacji. Wtedy inwestorowi strategicznemu, w tym wypadku Sir Penwoodowi przypadnie 80% udziałów, a reszta zostanie sprzedana pomniejszym inwestorom. Wtedy będzie musiała pani całkowicie opuścić dom. Jest więc wybór, albo rezygnuje pani z domu zupełnie, albo zgadza się na zamieszkanie z Sir Penwoodem, który jako głównodowodzący kwaterą musi być stale na miejscu. Wydaje mi się jednak, że są państwo w stanie się porozumieć. Dom jest na tyle duży, że można w nim mieszkać omijając się bezkonfliktowo.
- To źle się panu wydaje, Sir McArthur! - Integral znowu gwałtownie wstała. Potoczyła wściekłym wzrokiem po całym zgromadzeniu i jej spojrzenie padło na Sir Penwooda. Cyniczny uśmieszek zgasł mu w tej samej chwili, kiedy uświadomił sobie, że Hellsing patrzy prosto na niego. - To jest rezydencja Hellsingów. I nikt, powtarzam, NIKT kto nie nazywa się Hellsing nie będzie w nim mieszkał!
- Jak pani uważa, ale jeśli tak będzie wyglądać pani pójście na ustępstwa, to może pani się już pakować. Za godzinę proszę spodziewać się telefonu. Za sześćdziesiąt minut ma być jasne, którą opcję pani wybiera. Zanim pani dojedzie do domu pod rezydencją będą już stały ciężarówki z rzeczami Sir Penwooda. Bo niezależnie od tego co pani wybierze on i tak zamieszka w tym domu. - Uciął i usiadł na krześle co znaczyło, że skończył mówić. Po chwili jednak zmienił zdanie.
- Chyba ktoś tutaj czegoś nie rozumie. - Pokręcił głową. - Zawiodła pani kraj i ludzi, którzy powierzyli pani tą misję. Musi pani ponieść konsekwencje. Popatrzył na nią z dezaprobatą. Integral siłą powstrzymała się, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Podwaliny organizacji tworzyły się, kiedy ich jeszcze nawet nie było na świecie.
- Tą misję powierzył mi mój ojciec. A nie wy. - Wyszeptała zajadle i bez słowa skierowała się w stronę drzwi. Dwa kroki przed nimi zatrzymał ją nieśmiały i urywany szept. Doskonale rozpoznała głos Penwooda.
- ...Sir McArthur. A - a...formuła...?
- Racja, byłbym zapomniał. Sir Hellsing. - Integral odwróciła się powoli w stronę zebranych. - Powiedziała pani, że Alucard został zamknięty w miejscu z założoną pieczęcią, którą tylko pani potrafi nałożyć i zdjąć. Tak nie może być. Jako nowy dowódca organizacji Sir Penwood powinien znać tą formułę.
- To nie jest najlepszy pomysł. - Powiedziała z sarkastycznym uśmieszkiem. - Ktoś taki jak Sir Penwood na pewno nie powinien mieć możliwości wypuszczenia Alucarda na wolność. - Z zadowoleniem patrzyła na oburzonego Penwooda, który zaczął niespokojnie wiercić się na swoim krześle.
- Sir Penwood nie potrzebuje tej informacji po to, by wampira stamtąd wypuścić. - Powiedział przez zaciśnięte zęby McArthur. - Potrzebna mu na wszelki wypadek, gdyby ktoś wcześniej miał ochotę go wypuścić. - Słowo "ktoś" zostało wypowiedziane tak dosadnie, że Integral nie musiała się nawet upewniać, że chodzi właśnie o nią.
- Pan tutaj czegoś nie rozumie. - Pokręciła głową z niedowierzaniem, że ludzie zasiadający przy Okrągłym Stole mogą być aż tak naiwni. - Przecież Alucard nie został zamknięty w tym lochu siłą! Został tam zamknięty tylko dlatego, że ON sam na to pozwolił. Żaden człowiek nie posiada możliwości zmuszenia go do czegokolwiek. Był związany przysięgą tylko ze mną i moim ojcem. I nie będzie słuchał nikogo innego. Jeśli ktoś przez przypadek go wypuści to nie liczcie na to, że potem potulnie wróci gdy Sir Penwood zagwizda na niego, jak na psa. Nie zdąży tego zrobić, bo Alucard go wcześniej zabije! Dlatego nie uważam, żeby...
- Dosyć tej tyrady Hellsing! - McArthur nie znosił, gdy wypominano mu jego niewiedzę. Teraz stracił juz nad sobą panowanie. Integral z lubością patrzyła jak ten "dystyngowany" arystokrata właśnie traci fason przy Królowej - Za godzinę razem z twoją decyzją mam dostać informację, że Sir Penwood zna formułę! W przeciwnym razie zostaną wysunięte kolejne konsekwencje.
- Sir Penwood może znać formułę, ale nie wiadomo czy ona zadziała. Nie przypominam sobie, żeby był moim krewnym, a przez to, żeby był Hellsingiem. No, ale przecież to tylko na wszelki wypadek, więc nie ma sensu się upewniać, prawda? - Uśmiechnęła się z niemałą satysfakcją i wyszła bez słowa pozostawiając na twarzach zebranych lekką konsternację.

***
Walter zerwał się z krzesła widząc wychodzącą z pokoju przyjęć, bladą jak ściana Integral. Popatrzył jej prosto w oczy i już wiedział, że informacje jakie ze sobą przyniosła są zapewne o wiele gorsze niż na początku się tego spodziewali.
- Walterze. - Powiedziała słabym głosem. - Zabrali mi organizację.
Lokaj popatrzył na nią współczująco. Żadne słowa nie przychodziły mu do głowy. Dla niego to też była smutna wiadomość. Nagle kobieta gwałtownie chwyciła go za ramiona i spojrzała na niego nieprzytomnym wzrokiem.
- Walterze! Przecież oni chcą mi zabrać dom! - Lokaj skamieniał na moment po tym co usłyszał. Nie zdążył jednak o nic zapytać, bo Integral trzymając go za przedramię pognała w kierunku głównych drzwi do pałacu. Chwilę później byli już na zewnątrz, a Walter wyprowadzał samochód z parkingu. Gnając ulicami metropolii, nie respektując żadnych znaków, świateł sygnalizacyjnych, ani zakazów, w kilka minut dotarli na miejsce. Pierwszy raz w życiu lokaj prowadził nie przepisowo i z niedowierzaniem słuchał dokładnego streszczenia rozmowy Integral w pałacu królewskim. Co jakiś czas kręcił z powątpiewaniem głową i wzdychał. Wiedział, że nie wygrają. Prawo stoi zawsze po stronie rządzących, jednak wolał tego na razie nie mówić zrozpaczonej kobiecie. Parkując przed rezydencją ujrzeli szereg ciężarówek, które wyładowywane z mebli były jak uczucia Integral, wybebeszane z jej serca.
- Walterze, oni chcą mi zabrać najcenniejszą rzecz w moim życiu. Miejsce gdzie spędziłam całe moje życie. - Powiedziała cicho. Lokaj czuł, że na siłę tłumi szloch. Nawet w takiej chwili nie chciała pokazać, że straciła odwagę. - Nie mogę im na to pozwolić.
- Pamiętaj, że stoję po tej samej stronie barykady, Integral. - Odpowiedział równie cicho.


16/11/2007 00:29:18 [Powrót] Komentuj









xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Integral
brak www
data:
21/01/2008 21:15:40
IP: 89.76.15.158
Nowa notka, szablonik ;) Mam nadzieję, że się spodoba =D
Pozdrawiam
Integral
Integral
brak www
data:
24/12/2007 08:37:34
IP: 89.76.15.158
U mnie < w końcu > nowa nota sie pojawiła, zapraszam ;) moze zaciekawi
Pozdrawiam
Integral
Alex
brak www
data:
30/11/2007 21:25:23
IP: 83.6.156.15
Czytam Twojego ficka z zapartym tchem, na razie zatrzymałam się na sierpniowych notkach i muszę powiedzieć, że to zupełnie nowa jakość :).
Masz niezły talent, bo opowiadanie jest oryginalne nie tylko pod względem fabularnym, ale można się tu też doszukać bardzo dobrego stylu.
No cóż, dalej słodzić nie będę XD.
Pozdrawiam,
A.
Integral
brak www
data:
22/11/2007 15:46:31
IP: 89.76.15.158
Zapraszam na totala ;) małe info i prezent
Inti
brak www
data:
22/11/2007 04:52:34
IP: 124.84.22.100
Kurcze, niezle sie porobilo... Jestem bardzo ciekawa jak Integral poradzi sobie z okraglym stolem (czy uzyje do tego siekiery? XD) i krolewska szmata (spali w kominku XD). Zabrali jej wszystko i mysla ze ona nic z tym nie zrobi? Bedzie musiala sie sporo nameczyc ale na pewno da rade. Przeciez jest Integral Hellsing!!
Swietnie napisana, dluuugasna notka!! Oby tak dalej!!
Niestety coraz mniej fanfikow Hellsingowych sie nagle zrobilo... Trzeba to naprawic! U mnie notka pojawi sie najpozniej za kilka dni, a na Total AxI juz jest. Zapraszamy - ja i moj Kociak :D
integral-alucard
brak www
data:
21/11/2007 11:13:35
IP: 83.14.182.46
Jak zwykle notka niesamowicie mi się podobała- już nie moge doczekać się następnej.
Integral straciła zimną krew, ale nawet i to mi sie podobało, bo co się dziwić- ja bym chyba wszystkich tam pozabijała^^
A ta dwulicowa idiotka Królowa?! Jak ona mnie wkurzyła, niby współczuje Integral, ale tak naprawde wszystko to jej sprawka! Co za... brak słów. Co nieznaczy, że mi się to nie podobało:P Już nie moge się doczekać kiedy w końcu Integral pozna prawde i co najważniejsze kiedy w końcu napiszesz coś z Alucardem! Biedak musi siedzieć w lochu zamiast być przy naszej pannie Hellsing:)
I jestem bardzo ciekawa, co Integral zrobi, odda dom dobrowolnie czy nie- na poczatku sadziłam, że nie odda dobrowolnie, ale teraz zaczynam juz w to watpic, bo moze i ona cos uknuje;)

Co do moich notek, to jeszcze nie mam neta, a teraz siedze w szkole na infie dlatego mogłam przeczytac i skomentowac Twoja boska notke:*




design - Dead Zone

.

Archiwum

2008
Luty
2007
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj



Czytam
Inti
Integral
Integral and her servant
Total A x I
Inte - Hellsing
Integral - Alucard